Kabaret Cha...Obywateli w Średnim Wieku*
zaprasza na program reprezentacyjny, przygotowany w ramach
Mistrzowie Sceny Polskiej
_________________
Fakt, 23.09.2015:
„Gęsiarka” Romana Kochanowskiego (†88 l.) to jeden z obrazów, który w tajemniczych okolicznościach zniknął z Pałacu Prezydenckiego – ustalił „Fakt”. (...) Poza wspomnianym płótnem autorstwa Kochanowskiego z 1880 r, ze ścian Pałacu Prezydenckiego wyparował też obraz nieznanego malarza pt. „Bydło na pastwisku”.
_________________
Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta z czasów Bronisława Komorowskiego, w rozmowie z Gazetą Wyborczą, 28.09.2015:
- Ten obraz wisiał w tym miejscu od lat i jego wartość katalogowa była bardzo niewielka.
- Co to znaczy niewielka?
- Wynosiła, o ile pamiętam, 2 złote i 50 groszy.
_________________
Tomasz Lis na Twitterze, 9.10.2015:
Wiem gdzie jest "Gęsiarka". Uprzejmie proszę o telefon od szefowej Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.**
_________________
Newsweek, 10.09.2015:
Obraz znajduje się w warszawskim Domu Aukcyjnym "Rempex" mieszczącym się zaledwie kilkadziesiąt metrów od Kancelarii. Przedstawiciel domu aukcyjnego zapewnił, że osoba, która przyniosła obraz nie jest osobą publiczną. Obraz został wyceniony na 12 tys. złotych, ale sprzedano go za 10 tysięcy. Dom aukcyjny zwrócił pieniądze.
_________________
_________________________
Stoponotki dla młodzieży szkolnej i przeszkolonych dorosłych:
*) Nazwa kabaretu nawiązuje do archaicznych lektur szkolnych, których najnowsza edycja, skrócona i
**) Przy okazji zauważyłem, że red. Lis podzielił się z czytelnikami zaskakującym wyznaniem:
Kocham politykę, sport i muzykę poważną, ale przez szacunek dla Was, o tej ostatniej pisać nie będę.
Ze wstydem przyznam, że za cholerę nie rozumiem...
Czy redaktor Lis uważa, że o muzyce poważnej, którą, jak się dowiadujemy, kocha, może napisać wyłącznie rzeczy, które niechybnie obrażą czytelników? To szorstka miłość musi być...
Czy może uważa red. Lis, że czytelnicy to głuche jełopy, których czytanie o muzyce poważnej nudzi, ale on jednak, w ramach politycznej poprawności, pragnie ich jełopizm uszanować ?

+Marlow
OdpowiedzUsuńCoś mi tu się nie zgadza... Po pierwsze tytuł cyklu powinien brzmieć, jakoś tak w rodzaju :" Ludzie Cyrku", albo "Legendy Polskiej Sceny Cyrkowej". Cosik w ten deseń. Co do Gęsiarki. Na chytrą Babę mi wygląda. A na dodatek na "lumpex". Może ona z Radomia? Albo z jakiejś "budy" wylazła ?Ja bym za nią pięciu złotych nie dała, ale 2,50 zeta ostatecznie dać bym mogła. Tylko kto kupi jeszcze "bydło na wypasie"? Może jakiś megaloman- meloman?:D
P.S. Czy mój język jest dostatecznie nienawistny? Czy powinnam nad nim jeszcze popracować ? :P
+Amanda No, powiedzmy sobie szczerza, ta cała Gęsiarka, to zwykły kaszalot jest!
OdpowiedzUsuń( Z cyklu złote myśli Prezydenta Bronisława Komorowskiego:
Gdy byłem wiceministrem obrony narodowej, pojechałem do Danii. Tam chciałem koniecznie zobaczyć statek marynarki, na którym służyły także kobiety. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego taka sytuacja nie budzi tam żadnych problemów. No i w końcu mnie tam zawieźli i pokazali. Wtedy zrozumiałem. Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, a to były... kaszaloty!
Dla ilustracji - kaszalot w randze majora armii duńskiej:
https://c2.staticflickr.com/2/1304/4693973156_80c1ab8001.jpg )
No i sama widzisz, że jednak musisz jeszcze popracować. Przede wszystkim absolutnie podstawowa sprawa. Otóż, jak właśnie poradził prezydent Komorowski czytelnikom Dziennika:
Trzeba powstrzymać się przed pokusą myślenia...
O!
I tą celną radą pozdrawiając byłych wyborców byłego ugrupowania byłego Pana Prezydenta...
;-D
+Marlow
OdpowiedzUsuńCo racja to racja! Muszę jeszcze się wiele nauczyć. Na początek dodam, że Gęsiarka, mało, że kaszalot to jeszcze paszczur jest! haha
Istnieje jeszcze trzecia możliwość: poważne pisanie o muzyce poważnej przez Naczreda może wku.wić miłośników tejże.Ten p. Komorowski to jednak niezwykle konserwatywny marynarz jest (ciekawe czy pilot też?). Oraz człowiek ciekawy świata. On ma wyższe wykształcenie, podobnie jak p. Wałęsa?
OdpowiedzUsuń+Henryk Ha, też mi ta trzecia możliwość przyszła do głowy, ale nie wiem, jakoś się bałem, że może czytelnicy odbiorą to jako sugestię, że to jest przyjaźń, że to nie kochanie...
OdpowiedzUsuń:-D
(Bo tak poważniej mówiąc, to ci nutofile wprawdzie kłócą się potwornie, ale zazwyczaj z zaskakującym szacunkiem dla oponentów. Zupełnie odwrotnie niż nasi politycy.)
W kwestii wykształcenia...
W wypadku Lecha, to jak dla mnie, nie ma problemu. To jest człowiek po zawodówce, i on mówi jak człowiek po zawodówce - uczciwie mówiąć, zazwyczaj nieco lepiej.
Tu zaś mamy człowieka z dyplomem UW, który przez parę lat uczył historii na poziomie licealnym. Dobrze, powie ktoś, ale uczył w niższym seminarium duchownym, więc czego się czepiać - fakt, czy to jednak znaczy, że słuchacze tych wszystkich enesdów nie zasługują na porządne kursy historii? Bym powiedział wręcz, że właśnie oni powinni mieć te kursy szczególnie dobre, skoro mają zamiar być duszpastuszkami...
Inna sprawa, że ja niegdyś w wojsku służyłem w pobliżu grupki absolwentów historii z kilku głównych uniwersytetów krajowych, i wszelkich złudzeń się skutecznie pozbyłem... W latach 70 i 80 to była totalna masówka, i stosunkowo niewielu ludzi wychodziło stamtąd z dobrym przygotowaniem. Dlatego m.in. maleńkie (w porównaniu z "główną" historią) kierunki podrzucane wydziałom historycznym - w rodzaju muzykologii, archeologii, historii sztuki itd. - uchodziły wówczas za elitarne.(Drugi powód był taki, że tam próbowało zdawać po kilkadziesiąt osób na jedno miejsce, a trzeci, że wliczając asystentów, było średnio dwóch studentów na pracownika - bez litości...)
;-)
Pomijając studenckie wspominki (to už se nevrátí), coraz bardziej podoba mi się propozycja, by wybierać prezydenta w wyborach parlamentarnych. Nie chodzi o to, że wybiorą kogoś wyraźnie lepszego - to jeszcze długo nie - ale zwyczajnie o to, że bez porównania mniej będzie nas to kosztować!
Zdrówko!
Pan Wałęsa traktowany był chyba z szacunkiem jako trybun ludowy. Należało też spotkać się z nim, jak z Dalajlamą, na przykład. Ale pewnie nikt nie analizował jego wypowiedzi, zwłaszcza tych "z głowy" ani nie traktował ich zbyt serio. Pan Komorowski trybunem ani przywódcą nie był, być może sprawiał wrażenie dość przeciętnego urzędnika, z którym rozmowa jest uciążliwa (tłumacz) i znaczenia wielkiego nie ma. Prezydent wybierany w wyborach powszechnych, praktycznie pozbawiony istotniejszych uprawnień, z dość rozdętym aparatem urzędniczym to, moim zdaniem, etat zupełnie zbędny. Rolę gwaranta ciągłości władzy państwowej mógłby pełnić marszałek Sejmu. Na zdrowie!
UsuńAutopoprawka, bo źle to sformułowałem. Chodzi o propozycję, w myśl której to Zgromadzrnie Narodowe wybiera prezydenta.
OdpowiedzUsuń