Z doniesień naszego rosyjskiego korespondenta, akademika P.Pawłowa.
Nieustraszony korespondent 75klicks od lat mężnie przemierza mroczne zaułki Moskwy. Wczoraj, uciekając przed milicją obyczajową ulewnym deszczem, schronił się w starej fabryczce słodyczy "Czerwony Październik", przy ulicy Błotnej 3 (oj, dali jej na poszanowanie zgodne z naturą nazwanie - zwłaszcza w sezonie jesiennym...), niedaleko Kremla i cerkwi Zbawiciela.
W gościnnych progach fabryczki, akademika P. Pawłowa przywitało radośnie uśmiechnięte dziewczę, dowcipnie żądające natychmiastowego uiszczenia opłaty w wysokości 430 rubli. Automatyczną reakcją P. Pawłowa było w tej sytuacji równie dowcipne odśpiewanie dawnego szlagieru "Chłopaki nie płacą!" - i z równie radosnym uśmiechem. Niestety, w tym momencie u boku dziewczęcia stanął solidnych rozmiarów kiosk z kebabem, któremu radosny uśmiech najwyraźniej amputowano zaraz po urodzeniu, i którego, w ramach zadośćuczynienia za brak uśmiechu, zaopatrzono w podrdzewiałego kałaka.
W tych pięknych okolicznościach przyrody, korespondent nasz czym prędzej stosowną kwotę uiścił, i bardzo dobrze, bo dzięki temu dowiedzieliśmy się, iż w dziś nieczynnej już niestety fabryczce, mieści się, otwarty przed pięcioma laty, Cientr Fotografii imieni Bratiew Lumier.
A w Centrum, cóż za zbieg okoliczości, twała właśnie wystawa prac Elliotta Erwitta, jednak ku okrutnemu rozczarowaniu P. Pawłowa, dyplomowanego krytykanta sztuk pięknych i nienadzwyczajnych, zabrakło na niej dzieła życia amerykańskiego mistrza fotografii współczesnej, jego niezrównanego cyklu Dog Dogs (il. poniżej, a link do fotografii cyklu -> TUTAJ).
W tej sytuacji nasz korespondent udał się na poszukiwanie wygódki ciekawszych obiektów. Nie mogąc celu swych poszukiwań przez czas dłuższy znaleźć, zatrzymał się w rogu ciemnego korytarza, i tam właśnie, ku swojemu zdumieniu, zauważył leżącą na podłodze starą, pożółkłą fotografię - zapewne upuszczoną przez zapracowanego technika, podczas zamykania wcześniejszej ekspozycji: "Siedmiu dekad fotografii radzieckiej".
Na odwrocie nieznany, genialny autor tego znakomitego dzieła, drżącą ręką napisał po polsku:
CZEKAJĄC Z NADZIEJĄ - A.M.
Możemy tylko domyślać się, iż A. M. zapewne oznacza ante meridiem, łacińskie określenie godzin przedpołudniowych, czyli pory dnia, kiedy zdjęcie zostało wykonane. Tajemnicą pozostaje niestety tożsamość zarówno fotografa, jak i osób widocznych na zdjęciu, które, dzięki poświęceniu P. Pawłowa, mamy przyjemność niniejszym opublikować.
Jeśli ktoś z czytelników rozpoznaje widoczne na zdjęciu postaci, lub może domyśla się autorstwa ujęcia, za sugestią P. Pawłowa prosimy, by wyjaśnienia kierować na Berdyczów.
Zmusiłeś mnie do przeczytania tego: Цвет Эллиотта Эрвитта на Красном Октябре, tego: Book - Dog DogsElliott Erwitt oraz tego: Soviet Photo’ @ The Lumiere Brothers Centre for Photography. Nie miałem pojęcia o istnieniu Эллиотта Эрвитта ani tym bardziej o księdze z fotografiami psów uczynionych przez wzmiankowanego. Dokładniej: This is not a book of dog pictures but of dogs in pictures. No dobrze. Na temat osób na fotografii wypowiadał się nie będę. To chyba ma coś wspólnego z podróżami w czasie. Pozdrawiam Cię przed północą.
@Henryk A widzisz, ja go bardzo lubię - rzeczonego Elliotta znaczy się. To jest dosyć rzadki przypadek, dużej klasy fotograf (jak by to Bułhak powiedział: fotografik!) z autentycznym wyczuciem humoru sytuacyjnego. Większość kolegów Elliotta jest potwornie wręcz ponura. Stąd może jego upodobanie do fotografowania psów, które są w sytuacyjnym humorze naturalnie uzdolnione. Elliott chyba 4 albo 5 albumów powięcił zdjęciom psów, Dog Dogs jest najbardziej znany - ta właśnie kolekcja do dziś jest regularnie w Stanach wystawiana w rozmaitych muzeach i galeriach, i cały czas się cieszy dużym powodzeniem wśród publczności.
Dla porównania,sale moskiewskiego Centrum Braci L. rzeczywiście wyglądają jak na tym zdjęciu we wpisie, czyli człowiek boi się wejść, żeby go pustka nie wessała... A szkoda, bo i miejsce całkiem ciekawe, i faktycznie dobre wystawy robią. Nb. ta kazachska (chyba?) amazonka na fotce z "Soviet Photo" to, moim nieskromnym zdaniem, świetna fotka. (A Chruszczow i Castro pijący z rogów... Rewelacja!)
Masz rację co do podróży w czasie. To powrót do przeszłości jest, w wielu zwrotu tego znaczeniach... [IMG]http://www.conceptart.org/images/ca_smilies/advanced/anj_grandpa.gif[/IMG] Zdrówko!
+Amanda To jest akurat bardzo ciekawa sprawa. Mianowicie, to rzeczywiście bardzo dobre zdjęcie, ale jego umieszczenie w cyklu było już przez paru krytyków dyskutowane i niekiedy kontestowane - z tego prostego powodu, że w obrębie całego cyklu, to jedyna fotka na której "nie ma psów" - to statuetki psów, nie prawdziwe zwierzęta. Oczywiście, to już wola Elliotta, co on chce wstawić, ale jest to jednak wyraźny dysonans. Pozostałe zdjęcia odkrywają - często nieoczekiwane - miejsca, jakie zajmują psy w naszej rzeczywistości, podczas gdy ta akurat fotka tworzy coś w rodzaju metakomentarza do całego cyklu.
+Henryk Autopoprawka, na tej fotce Maxa Alperta jest kirgiska amazonka, nie kazachska. ;-)
@all Nb. Francuzi kiedyś wybrali wpomniane przez Amandę zdjęcie do zilustrowania okładki ich tłumaczenia znakomitej, moim nieskromnym zdaniem, a trochę niesłusznie pomijanej powieści Iana McEwana "Czarne psy" - którą, korzystając z okazji, każdemu polecam. Jakoś szczególnie pasuje ona do naszej współczesnej, polskiej rzeczywistości.
"Czarnych Psów" nie czytałam ale nadrobię , jak tylko skończę moją obecną (D.Lagercrantz'a kontynuację Millenium - też niezwykły zbieg okoliczności :-) ). Jednak mnie się te pieski z ludzkimi oczami (zauważyłeś?) skojarzyły się z " Psami Wojny " Frederick'a Forsyth'a. Przy okazji ta korelacja historii opowiedzianej w 1974 roku, z aktualną historią, rozgrywającą się w Europie, (będącą konsekwencją zdarzeń podobnych do tych o których pisze Forsyth), jest po prostu niesamowita!
Zmusiłeś mnie do przeczytania tego: Цвет Эллиотта Эрвитта на Красном Октябре, tego: Book - Dog DogsElliott Erwitt oraz tego: Soviet Photo’ @ The Lumiere Brothers Centre for Photography. Nie miałem pojęcia o istnieniu Эллиотта Эрвитта ani tym bardziej o księdze z fotografiami psów uczynionych przez wzmiankowanego. Dokładniej: This is not a book of dog pictures but of dogs in pictures. No dobrze. Na temat osób na fotografii wypowiadał się nie będę. To chyba ma coś wspólnego z podróżami w czasie. Pozdrawiam Cię przed północą.
OdpowiedzUsuń@Henryk A widzisz, ja go bardzo lubię - rzeczonego Elliotta znaczy się. To jest dosyć rzadki przypadek, dużej klasy fotograf (jak by to Bułhak powiedział: fotografik!) z autentycznym wyczuciem humoru sytuacyjnego. Większość kolegów Elliotta jest potwornie wręcz ponura. Stąd może jego upodobanie do fotografowania psów, które są w sytuacyjnym humorze naturalnie uzdolnione. Elliott chyba 4 albo 5 albumów powięcił zdjęciom psów, Dog Dogs jest najbardziej znany - ta właśnie kolekcja do dziś jest regularnie w Stanach wystawiana w rozmaitych muzeach i galeriach, i cały czas się cieszy dużym powodzeniem wśród publczności.
OdpowiedzUsuńDla porównania,sale moskiewskiego Centrum Braci L. rzeczywiście wyglądają jak na tym zdjęciu we wpisie, czyli człowiek boi się wejść, żeby go pustka nie wessała... A szkoda, bo i miejsce całkiem ciekawe, i faktycznie dobre wystawy robią. Nb. ta kazachska (chyba?) amazonka na fotce z "Soviet Photo" to, moim nieskromnym zdaniem, świetna fotka. (A Chruszczow i Castro pijący z rogów... Rewelacja!)
Masz rację co do podróży w czasie. To powrót do przeszłości jest, w wielu zwrotu tego znaczeniach...
[IMG]http://www.conceptart.org/images/ca_smilies/advanced/anj_grandpa.gif[/IMG]
Zdrówko!
+Marlow
OdpowiedzUsuńCo do E.E. - to zdecydowanie "Dwaj w Maskach" z 1996r. Ja kiedyś w towarzystwie co najmniej trzech pomeranianów haha
+Amanda To jest akurat bardzo ciekawa sprawa. Mianowicie, to rzeczywiście bardzo dobre zdjęcie, ale jego umieszczenie w cyklu było już przez paru krytyków dyskutowane i niekiedy kontestowane - z tego prostego powodu, że w obrębie całego cyklu, to jedyna fotka na której "nie ma psów" - to statuetki psów, nie prawdziwe zwierzęta. Oczywiście, to już wola Elliotta, co on chce wstawić, ale jest to jednak wyraźny dysonans. Pozostałe zdjęcia odkrywają - często nieoczekiwane - miejsca, jakie zajmują psy w naszej rzeczywistości, podczas gdy ta akurat fotka tworzy coś w rodzaju metakomentarza do całego cyklu.
OdpowiedzUsuń+Henryk Autopoprawka, na tej fotce Maxa Alperta jest kirgiska amazonka, nie kazachska. ;-)
@all
Nb. Francuzi kiedyś wybrali wpomniane przez Amandę zdjęcie do zilustrowania okładki ich tłumaczenia znakomitej, moim nieskromnym zdaniem, a trochę niesłusznie pomijanej powieści Iana McEwana "Czarne psy" - którą, korzystając z okazji, każdemu polecam. Jakoś szczególnie pasuje ona do naszej współczesnej, polskiej rzeczywistości.
[IMG]http://i.imgur.com/C9EOa2b.jpg[/IMG]
Zdrówko!
+Marlow
OdpowiedzUsuń"Czarnych Psów" nie czytałam ale nadrobię , jak tylko skończę moją obecną (D.Lagercrantz'a kontynuację Millenium - też niezwykły zbieg okoliczności :-) ). Jednak mnie się te pieski z ludzkimi oczami (zauważyłeś?) skojarzyły się z " Psami Wojny "
Frederick'a Forsyth'a. Przy okazji ta korelacja historii opowiedzianej w 1974 roku, z aktualną historią, rozgrywającą się w Europie, (będącą konsekwencją zdarzeń podobnych do tych o których pisze Forsyth), jest po prostu niesamowita!
+Amanda Tak to jest, bo zmieniają się środki transportu i komunikacji, ale politycy... No, ci to się zmienić nie są w stanie.. ;-)
OdpowiedzUsuń