Paris vaut bien une messe (Paryż z pewnością wart jest mszy).
Które to wydarzenie całkiem nieźle ilustruje stosunek Paryżan do religii.
Dziś Paryż z pewnością nadal wart jest mszy, ale Paryż za mszę dziękuje - dziękuje, ale nie. A swą niechęć do świętoszkowatości wyraża świetnym piórkiem Joanna Sfara, rysownika Charlie Hebdo.
JOANNSFAR, Instagram
(Fot. Gettyimages)
Tuż po zamachach, Sfar opublikował na Instagramie swój graficzny komentarz, który, moim prywatnym zdaniem, jest na tyle charakterystyczny dla sposobu myślenia Francuzów, i na tyle ważny, że warto go przytoczyć ku zabawieniu czytelników. Z zażenowaniem muszę wyznać, iż w pierwszej chwili pomyślałem, że przydałby się także ku pouczeniu wielce szanownej, polskiej klasy politycznej i takoż ku edukacji pięknych przedstawicieli i szanownych przedstawicielek mediów, ale nie, to byłoby gadanie do obrazka (do świętego obrazka). Obie te znakomite grupy lepiej od Francuzów wiedzą, co jest dla Francuzów najlepsze, i w życzliwości swej nie wahają się Francuzów o tym informować (po polsku, bo francuska język ona trudna jest niesamowita).
________________________________
1. Francja to stary kraj, w którym kochankowie swobodnie obejmują się na ulicy.
2. Paryż jest naszą stolicą.
Kochamy muzykę, bycie zawianymi, zabawę.
3. Od wieków miłośnicy śmierci próbowali pozbawić nas radości życia.
4. Nigdy im się nie udało!
5. Ci którzy kochają. Ci którzy kochają życie.
Na końcu, to oni zawsze są zwycięzcami.
6. Ono jest piękne, to nasze motto Paryża.
7. Fluctuat nec mergitur - miotany falami, nie tonie.
8. Przyjaciele z całego świata, dziękujemy za #prayforParis (módl się za Paryż), ale naprawdę nie potrzebujemy jeszcze więcej religii. Naszą wiarą jest muzyka! Pocałunki! Życie! Szampan i radość! #Parisisaboutlife (Paryż to Życie!)
9. Terroryzm nie jest wrogiem. Terroryzm jest sposobem działania. Powtarzanie "prowadzimy wojnę", gdy brak nam odwagi by nazwać wrogów, prowadzi donikąd. Naszymi wrogami są miłośnicy śmierci. Zawsze tacy istnieli, w różnych przebraniach. Historia prędko zapomina. Paryż trwa i mówi miłośnikom śmierci: "A gówno!"
10. Ludzie, którzy dziś zginęli, wyszli z domów by żyć, pić i śpiewać.
Nie wiedzieli, że w ten sposób wypowiadają wojnę.
11. Zamiast się dzielić (na lepszych i gorszych) powinniśmy pamiętać co jest ważne: nasz sposób życia.
12. Miłośnicy śmierci, jeśli Bóg istnieje, nienawidzi was.
I już dawno przegraliście, jako na ziemi, tak i w niebie.
13. To znaczy:
PIERDOLIĆ ŚMIERĆ!














+Marlow
OdpowiedzUsuńKurczę, nie wiem dlaczego, ale wyczuwam w tym przesłaniu Sarf'a taką fanfaronadę podszytą strachem. Dla mnie to jest dekadencja , tak ogólnie. Nie znaczy to jednak, że nie wierzę w Ducha Francji, który przetrwa wszystkie przeciwności. Wierzę też w przetrwanie finezyjnego francuskiego humoru à la Vive la France. Vive la France!
+Amanda Każdy może wierzyć w to, w co chce wierzyć. O tym właśnie są rysunki Sarfa.
OdpowiedzUsuń+Marlow
OdpowiedzUsuńO wierze też, ale przede wszystkim w moim odczuciu o Francuzach, ich sposobe życia i wartościach. Jednak dobór przykładów i słów, a także rysunki - ich treść i nastrój, - to wszystko skłania mnie do refleksji, jak w pierwszym komentarzu.
+Amanda No, faktem jest, że nie jesteś pierwszą osobą, która na podstawie doboru rysunków i słów, zarzuca rysownikom Charlie Hebdo dekadencję...
OdpowiedzUsuń+Marlow
OdpowiedzUsuńJest , moim zdaniem, jakaś forma dekadencji w rysunku "skraszowanego" Tupolewa i podpisie :orzeł wyladował., albo w zwłokach dziecka na plaży i (nie) stosownym komentarzu klauna z tablicy reklamowej McDonadda. Tak. Jestem pewna, że nienawiść przybiera rózne formy ekspresji, tylko, że dla jednych te formy są zabawne i poprawne politycznie ,- są dowodem wolności umysłów i zachwytu nad życiem, a dla drugich to wyraz dekadencji.
+Amanda Odrzucenie gravitas - "powagi chwili", "powagi wydarzenia", jest jednym z wyrazów dekadencji, inaczej zmierzchu lub upadku, zaś dekadencja jest wyrazem zła zagrażającego społeczeństwu.
OdpowiedzUsuń"Zło wyrażane przez dekadencję" to jedna z głównych koncepcji teoretycznych na które powołują się pozornie bardzo różne, a w rzeczywistości bardzo podobne ugupowania i ruchy społeczne - w tym praktycznie wszystkie odmiany islamizmu. Odbija im się ta dekadencja jak sałatka po imprezie w klubie harcerza, od Sayyda Qutba, po ajatollaha Khamenei.
Karykatury z Charlie Hebdo czasem są zabawne, czasem nie. Podobnie jak żarty w rodzaju "orzeł wylądował". Moim zadaniem to nieważne, czy nas bawią, czy nie. Ważne jest to, że to właśnie ich obecność w przestrzeni publicznej chroni nas przed rozmaitymi zamordystami, czy, jak to ujął wyżej Sarf, "miłośnikami śmieci". Dlatego są oczywistym celem ataku wszystkich grup postulujących "podporządkowanie myśli", od islamistów, po białych suprematystów.
[IMG]http://kaczoland.pl/fotki/1255/3ddb65a776aaeb5c84f43613846a16008dff3148.jpg[/IMG]
+Marlow
OdpowiedzUsuńOK :-)
+Marlow Moim zdaniem, teksty Sfara to nie żadna dekadencja (w znaczeniu: zmierzch, upadek), a pochwała życia oraz filozofia życia. Zgadzam się z Tobą: obecność w przestrzeni publicznej osób takich jak Sfar, może nie tyle chroni przed zamordyzmem, co pozwala nabrać dystansu do "powagi chwili". "powagi osoby" i innych powag. Rysownik nie jest filozofem ani mędrcem i nie musi przedstawiać w pełni swych racji. Jednak zdanie "...Naszą wiarą jest muzyka! Pocałunki! Życie! Szampan i radość! ",jeśli je wyjąć z kontekstu (autor odnosi je chyba jedynie do religii) jest też, moim zdaniem, esencją filozofii życia liberałów -indywidualistów. Niestety, ta filozofia nie znajduje i chyba długo nie znajdzie zrozumienia oraz akceptacji większości ludzi. O czym napisałem, posiłkując się cytatem z Twojego wpisu.
OdpowiedzUsuń