Dostało się nieparzystokopytnym, dostało, i dobrze. Chodzi takie, grzywką machnie, ogonem zakręci, nic konkretnego nie zrobi, a siana po same uszy!
Ale mają za swoje, trafiła i do nich Dobra Zmiana.
Z czym zapozna Szanownych Czytelników wybitnie graficzny reportaż Akademika Psa Pawłowa, który szczęśliwym zbiegiem okoliczności wpadł akurat do stadniny z przyjacielską wizytą...
Cała sprawa zaczęła się trochę przypadkowo, od cennej inicjatywy
Globalnego Ocieplenia Wizerunku Najwyższego Odnowiciela.
(W skrócie... A właściwie, kogo to obchodzi jak będzie w skrócie.) Jak wieść gminna niesie, projekt powstał podczas sesji badawczo-treningowej, w trakcie której progresywny doradca bardzo młodszego pokolenia uczył genialnego Antonioniego tajników klasycznej gry w CYCa.
(ang. "Chuck Yeager's air Combat").
Dla rozluźnienia palców zesztywniałych od ściskania radosnej pałeczki (ang. "joystick"), panowie przeglądali najbardziej popularne filmy na jutubie. Wówczas to, w chwili inspiracji, boski Antonioni wpadł na pomysł połączenia, charakterystycznego dla nadwiślańskiej tradycji, narodowego i patriotycznego przywiązania do konia, z nowoczesną techniką tzw. lesdensowania (Blacha, les dens!), oczyma wyobraźni widząc miliard tzw. lajków (pol. "Lajkonik") pod ocieplającym filmikiem:
Niestety, jak się okazało, Dobra Nowina Zmiana nie sięgnęła jeszcze stajenki, więc trzeba było czym prędzej coś zmienić. Zgodnie z ludową mądrością "jak spadać, to z wysokiego konia", zmiany rozpoczęto od samej góry.
Wbrew oszczerstwom establiszmentowych mediów, nowy Szef Stadniny już pierwszego dnia dał się poznać jako wybitny fachowiec, który konie arabskie zna na wylot i z każdej strony, a zwłaszcza od strony zadu.
Co też kochane, patriotyczne rumaki natychmiast doceniły.
Bo i jakże inaczej, gdy nowy Szef nie stroni od bliskich kontaktów i przyjacielskich gestów.
Dzięki czemu stronie rządowa mogła z satysfakcją podsumować sytuację:
To prawda, na znak fałszywego protestu, stadninę opuściła niewielka grupa zwierząt gorszego sortu, obrońców skorumpowanego systemu, sponsorowanych przez syjonistycznego bankiera i podburzonych przez agenta Reksia, (teczka agenta Reksia została ostatnio odzyskana, gdy wdowa po psie Cywilu usiłowała wymienić ją na 9 kilogramów karmy Czapi produkowanej przez zakłady im. Czapajewa). Wszakże słusznie mówi ludowa mądrość: konie z wozu, babie lżej! (Za przeproszeniem Wielce Szanownej Pani Premiery.) Bez nich będzie nam łatwiej!
Gorszemu sortowi mówimy zdecydowne nie!
Prawym ogierom i klaczom chwała, chuliganom pała!
Praktyczne porównanie cen biletów -
TUTAJ.
See you later!