piątek, 14 października 2016

Banksy w Springfield

Profesor Leguminka, reprezentujący w zgniłej jewropie Najlepszą Zmianę słynny kulturysta (specjalista od kultury to kulturysta, nie?) i wybitny kretyk IX muzy (specjalista od kretyki to przecież kretyk - tak mi, w każdym razie, powiadano? Czy może kretyn? Nie, z pewnością kretyk...), TEN profesor Leguminka więc, stanowczymi słowy potępił wyrodną działalność tzw. reżysera szkoły dla niepoznaki tylko nazwanej polską, zmarłego ostatnio (walcie się!) Andrzeja Wajdy, stwierdzając że to był niestety ale konformista z wyszczuciem chodliwości na cztery minus w porywach inteligencji.

Profesor Leguminka.
 Portret rodzinny z wnętrzem (na dłoni).


Cztery minus! Nie to co plus.
A co dopiero plus pięć set.
A choćby i jedna seta.

Nie do końca łapiemy o co też chodliło profesorowi Legumince, ale rację Leguminka ma niewątpliwie, bo kto nie z nami ten gorszy sort, na pohybel i walcie się, zdeformowane invitriole!

Szczęśliwie, likwidację szkoły polskiej Rząd Nasz Ukochany zaczyna z wielką werwą od gimnazjów, a my możemy z politowaniem pomyśleć, że wciąż wegetują na tym łez Podolu upadłe, zdegenerowane kraje, w których najbardziej konserwatywna wytwórnia telewizyjna od lat już wielu opłaca i utrzymuje nawet nie oskarowych reżyserów, ale zwykłe, wyrodne lewactwo, które, pod pozorem działalności artystycznej dla młodzieży, bezwstydnie kąsa dobropańską dłoń wrzucającą co dzień wkładkę mięsną do lewackiej michy zupy, co się mu wcale nie należy!

Ale ja nie o tym. O dupre... depresji miało być.

A bo się wiara skarży na deprechę. Od Suwałk aż po Arranmore (more, Arran, more! - jak powiedziała bardzo towarzyska agentka do biskupa). A spierajom się, ża aż jak to kiedyś Andrzej Mleczko pięknie wyrysował : "twoja depresja przy mojej depresji jest doprawdy śmieszna!"



Taki sezon, taka moda. Żeli więc ktoś jeszcze depresji nie podłapał (wstyd i zacofanie!) to niech czym prędzej obejrzy filmik na końcu wpisu.


Chyba od czasów prehistorycznych (najstarsi górale początków nie pamiętają, osobiście zapytowywałem) produkuje bardzo konserwatywna wytwórnia Fox serial animowany The Simpsons. Twórcy serialu, w swych, za przeproszeniem, ruchliwych obrazkach, uparcie zakąszajom lewackom szczenkom tem renkem co jeich karmni najlepszymy ochłapamy, gdzie u nas by ich pogonili z TVP niczym Rosjanie Niemców jak kur...  jak na Łuku Kurskim -ale to ta detadęcka Hameryka przecie, Paniedziejaszku!). Ostatnio szak ci twórcy przeszli ludzkie pojęcie a takoż samych siebie i poprosili niejakiego Banksego, podejrzanego osobnika, wyszczulonego na chodliwe minus cztersy i rzekomo najbardziej znanego dziś, brytyjskiego artystę graffiti, o wykonanie specjalnej czołówki do wyjątkowego odcinka.

Co się też stało.

Banksy za pośrednictwem tajnych współpracowników (!) odesłał plansze z projektami, Matt Groening, czyli sam autor Simpsonów, i jego zespół rozwinęli je w układ animacji, a bossowie z Foxa, niczym piersi pierwsi naiwni wszystko zatwierdzili, poczynając od kruka niosącego w dziobie smutnego szczura, przez billboard "Klaun Crusty teraz także na pogrzebach"(sic!), aż po stylizowane na otoczone szperaczami więzienie budynki stacji telewizyjnej FOX w finale. A to tylko te weselsze momenty.

A wy patrzcie, i płaczcie...



Pozdrawiam repre... dupre... depresyjnie!
_________________
(PS. W trakcie produkcji odcinka nie skrzywdzono żadnego jednorożca.)

15 komentarzy:

  1. +Marlow

    Informacji na powyższy problem na lini Legutko - Wajda, zasięgnęłam z ...Frondy. GW od dawna nie trawię po prostu organicznie gdyż, zgadzam się z Magdą Ogórek, co do stosowanych przez nią w nadmiarze socjotechnik, czyli manipulacji społeczeństwem, a konkretniej czytelnikami. Zatem Legutko wypowiedział się następująco na łamach Frondy :

    "Ryszard Legutko: Stwierdziłem, że Andrzej Wajda to jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów, umiał robić filmy - niewątpliwie, natomiast mam zastrzeżenia do tego, co przekazywał; większość tych filmów uważam za niezbyt mądre i dość płytkie.
    Ceniłem jego filmy mniej chwalone, mniej sławne, filmy iwaszkiewiczowskie - ,,Brzezina'' i ,,Panny z wilka''. Natomiast ,,Ziemia obiecana'' dla każdego, kto zna książkę - a oryginał Reymonta uważam za jedno z największych dzieł powieściowych polskiej literatury - to jest dobrze zrealizowana błahostka. Nie wiem, skąd oburzenie na tę wypowiedź, ale najprawdopodobniej z przekonania, że o Wajdzie trzeba mówić na klęczkach i wszystkie filmy chwalić hurtowo jako arcydzieła".

    Tyle Legutko. Każdy ma prawo do innych odczuć związanych z odbiorem sztuki. Wiele osób po lekturze książek odczuwa niedosyt związany z ekranizacjami dzieł.Podobnie jak Legutko, nie uważam, aby dzieła Wajdy oglądać a następnie oceniać na klęczkach, dlatego przy całym szacunku dla Mistrza, niektóre jego obrazy uważam za takie sobie.

    Pisząc te słowa cały czas mam przed oczami napis umieszczony za kulisami w jednym z popularnych teatrów :"dobrze czy źle, ważne , że mówią" i to jest zarazem taka moja puenta.

    Zdrówko! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei mam alergię na Frondę. Z tego, co piszesz wynika, że najwyraźniej Fronda wybrała tylko bardziej dyplomatyczne fragmenty, starannie ukrywając kalumnie. Wybiórcza puściła całość, łącznie z pochwałami. Ostateczny efekt jest raczej jednoznaczny: "pan W. to może i wybitny reżyser, tyle że mało interesujący oportunista."

      Ja mam mieszane uczucia wobec filmów Wajdy. On oczywiście umiał robić filmy. Wiele obrazów z jego filmów się pamięta, bo są ekspresywne, ale nie zawsze byłem przekonany, że Wajda miał coś ciekawego do powiedzenia. (...)
      On miał w sobie niestety to, co jest charakterystyczne dla dużej części polskiej inteligencji, czyli nastawienie konformistyczne. Jak trzeba było robić filmy socrealistyczne, to robił. Potem była moda na polską szkołę filmową. On umiał wpisywać się w to, co było chodliwe. Nie chcę tego wątku rozwijać, ale wydaje mi się, że jego postawa była typowa dla stadnych zachowań polskiej inteligencji.


      Legutko zaczynał politykowanie jako człowiek Dzielskiego - czyli akurat w grupie opozycji bez wątpienia najbardziej ugodowej, postulującej polską wersję reformy Deng Xiao Pinga, czyli liberalizację ekonomiczną przy pozostawieniu jednopartyjnej władzy PZPR - nic więc dziwnego, że działalność opozycyjna nie przeszkodziła mu w robieniu kariery akademickiej. Absolutnie nie twierdzę, że jest w tym cokolwiek złego, Dzielski był, moim zdaniem, dość naiwnym liberałem ekonomicznym, obojętnym wobec rozwiązań politycznych. Uważam tylko, że spóźniony pryncypializm Legutki jest równie niesmaczny, jak ten Rymkiewicza czy Wolniewicza.

      Swoją szosą, Panny z Wilka jak raz uchodzą wśród właściwie wszystkich krytyków za jeden z najlepszych filmów Wajdy, są też tym jego filmem, który praktycznie zawsze jest wspominany w omówieniach zagranicznych. Stwierdzenie Legutki że jest to film "mniej chwalony, mniej sławny", dowodzi, że Legutko po raz kolejny nie może się powstrzymać, żeby nie udawać znawcy tematu, o którym nie ma pojęcia.

      Usuń
  2. Znakomity wpis z uwieńczeniem na końcu tym odcinkiem serialu, który można uznać za jawną manipulację niczym z "czerskiej" :DDDDDDD gdyż pomniejsza na arenie międzynarodowej znaczenie Chin poprzez znaczne wyeksponowanie niewolniczej pracy obywateli tegoż mocarstwa na rzecz imperialistów z Hameryki, którzy pomimo swojej nieudolności (początek filmiku) są panami tego świata. Na całe szczęście dysponujemy niemanipulującymi portalami, mediami niezależnymi od polityków i polityki :DDDD, jakości intelektualnej tej chociażby Frondy, która takim tytułem: "Aborcza mąci chcąc odwołania wiceministra A. Stępkowskiego" uwiarygadnia swoją bezstronność a co najważniejsze rzetelność przekazu, który mówi jak jest :DDDDDD a nie jak masz to odczytać jako łatwy do zmanipulowania człowieczek :DDDDDDD , który lubi by wskazano mu wroga gdyż za swoje nieudolności musi kogoś nienawidzić :DDDD

    Poczucia humoru! Za PRLu byliśmy najweselszym barakiem po tej stronie życia i uważam, ja uważam, że to właśnie kabarety w znacznym stopniu przyczyniły się do tego, że jakość życia pod tamtą okupacją stawała się na tyle znośna, że jakoś to przeszliśmy....









    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to poczucie humoru tu chodzi. Nawet niejaki, za przeproszeniem, Trump, jest w stanie śmiać się z siebie. U nas pisuarowa TVP koncesjonuje prawo do dowcipkowania, promując Studio Yayo.
      To jest ciekawa sprawa, bo np. PZPR nie popełniała tego samego błędu, i Marcin Wolski, dziś jedna z ważniejszych twarzy Przenajlepszego Przemienienia Prezesowego, za komuny prowadził 60 minut na godzinę, wyjątkowo dobry program satyryczny, często gęsto właśnie z komuny, jak mówią w Krakowie, ciągnący łacha.
      Dziś ten sam Marcin Wolski przedstawia się jako zwolennik zamordystycznego "zwycięzca bierze wszystko".
      Sic transit gloria mundi...
      :(
      A Banksy rewelacyjną robotę tam wykonał i to jest fakt. Nb. w jednym z odcinków Simpsonów, autorzy wymyślili taki gag, w którym Rupert Murdoch, właściciel Foxa, wyrzuca Homera z loży stadionowej mówiąc "Ja jestem Rupert Murdoch, tyran i miliarder, i to jest moja loża!" - i, co u nas niezwykle trudno sobie wyobrazić - głos Ruperta Murdocha podłożył osobiście Rupert Murdoch, nie zmieniając ani słowa.
      Ale to w Ameryce było. Myśmy ich jeszcze nie zdążyli nauczyć demokracji...

      Usuń
  3. +Marlow

    Też raczej nie czytuję Frondy, ale akurat w niej była rozmowa z Legutko dotycząca jego wywiadu dla krakowskiego radia, który to wywiad tak rozwścieczył wiele osób zwłaszcza z kręgów GW. :-) Przeczytałam całą rozmowę z Legutko we Frondzie i zadnych kalumni się nie dopatrzyłam. Po prostu pogląd , jak pogląd z którym można rzecz jasna polemizować. Osobiście bym się zastanowiła, czy rzeczywiście twórczość Wajdy była konformistyczna? Czy po prostu jego odczucia , jako twórcy wpisywały się w głowne nurty? To jednak powinien ocenić ktoś, na zimno , bez emocji,po zapoznaniu się z faktami, za 30 - 50 lat. Na razie to jest po prostu trochę za wcześnie, a zatem bez sensu.

    Co do Panien z Wilka, według mnie, film absolutnie Oskarowy i to nie tylko mój pogląd, ale myślę, że wielu tego obrazu fanów. Może i Legutko czuje żal, że "Panny z Wilka" nie dostały Oskara a powinny? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panny co złapały wilka na oskara zasługują, i to jest fakt, zwłaszcza, że, jeśli się nie mylę, nagrodę za najlepszy film obcojęzyczny dostał wówczas "Przygotujcie chusteczki" z Depardieu. Film całkiem niezły, ale od Wajdy słabszy - IMO. (Chyba, że miałby kandydować z następną partią, tam są takie dziwne terminy trochę, wówczas wygrał Blaszany Bębenek, no, i tu faktycznie trudno przebić... - ale przynajmniej z Olbrychskim, więc jakiś tam nasz akcent był. :)

      Tu są dwa oblicza tego samego problemu, czyli braku kultury politycznej. I nic dziwnego, w sumie, że jej po komunie za wiele nie mamy, choć byłoby dobrze, gdybyśmy wreszcie zaczęli ją wyrabiać.
      Raz, że kiedy umarł wybitny twórca, a przypadkowo polityczny przeciwnik, to bardzo uważamy, żeby de mortuis nil nisi bonum. Inaczej zawsze wyjdzie fatalnie - wyobraźmy sobie, że przeciwnik Małysza zginął w wypadku, a Małysz wali - o, może i skakał, ale się ciągle podlizywał sędziom... Jasna sprawa, że pan Małysz by czegoś takiego nie powiedział (publicznie, do żony - jego sprawa), a poza tym tak się nie robi, ani w polityce, ani w sporcie.
      Dwa, że nasi politycy po prostu tracą wszelką kontrolę na widok mikrofonu i muszą udawać znawców wszystkiego. Nikt nie musi się na wszystkim znać, a oni jednak czują, że muszą, ze wszech miar.
      Mógł Legutko powiedzieć - nie jestem ekspertem, ale muszę powiedzieć, że są filmy Wajdy, które bardzo lubię, zwłaszcza... Oczywiście różniliśmy się w politycznych ocenach, ale te filmy są, moim zdaniem, bardzo dobre.
      I wystarczy. Oczywista, to wszystkich stron politycznej scenki dotyczy. Weź Szreka i jego Ukraińców wyzwalających Auschwitz... O zgrozo, zgrozo nad wszelkie pojęcie. Petru też potrafi pieprznąć, że o tym, co Kukiz wygaduje, to już nawet nie wspomnę. Wszyscy to mają, i zupełnie tego nie rozumiem.
      :(
      Co innego, kiedy tu rozmawiamy towarzysko - ok, powiem lubię ten film, nie lubię tego, nie podoba mi się to. Nasze prawo. Polityk przed mikrofonem jest postacią publiczną, i najwyższy czas się nauczyć zachowań publicznych.
      Ale, czarno to widzę...

      Usuń
    2. PS. Sprawdziłem, faktycznie obok Schlöndorffa kandydował. Dwa rewelacyjne filmy, kiedy rok wcześniej było dość średnio. Pech.

      Usuń
  4. A zastanowiliście się jakie znaczenie dla wyborców pana Legutko ma twórczość Wajdy (że o jego życiowych wyborach nie wspomnę...)?!
    Żadne i dlatego Legutko konsekwentnie buduje swoją fałszywą, ale chwytliwą dla wyborców postać. Zwolennicy pana Legutko nie czytają GW (co najwyżej tam trollują) bo tam są socjotechniki, a w GP i "niepokornym" internecie żadnych manipulacji nie ma! Słusznie więc ( z punktu widzenia własnych korzyści) pan Leguminka liczy na przychylność ludzi, którym jedna psychotechnika wbiła do głowy, że inna psychotechnika jest be. Za parę lat ci sami ludzie pójdą za panem Kukizem albo innym autorytetem, bo nie stać ich na samodzielne myślenie. Co też nawet na tak mikrospopijnym wycinku internetu, jak ten blog widać aż nadto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest akurat powód mojego wpisu (plus fakt, że bardzo Banksego lubię ;)
      Zbyt mocne jest u nas to poczucie, że kto nie z nami, to przeciw nam, i lał kot co wyprodukował.
      Przenieśliśmy totalitarne wzorce zachowań na struktury demokratyczne i za cholerę nie chcemy tego zmienić.
      :(

      Usuń
  5. +Marlow

    Marlow

    I tu się absolutnie zgadzam, że nawaliła u Legutki klasa. Facet z klasą nie wali publicznie w przeciwnika politycznego, kiedy ten jeszcze nie ostygł. Za poglądy Legutki na temat twórczości Wajdy, nie potępiam, bo ma do nich prawo.

    Myślę, że taki pogląd jak Legutko w tej materii, o której mowa reprezentuje wiele osób.

    I za brak klasy nikogo też nie potępiam , bo z tym się po prostu trzeba urodzić, z klasą. Czasem większe wyczucie chwili mają ludzie bez wykształcenia niż ci "głęboko uczeni", ale to jest genetycznie uwarunkowana kwesta odpowiednio rozwiniętej inteligencji emocjonalnej, a nawet wręcz tak zwanej "duchowej".

    Wychodzę z założenia, że każdy pracuje na swój wizerunek, chociaż czasami ludziom się głupio wydaje, że pracują na cudzy - umniejszając lub gloryfikując nadmiernie. I to jest ten błąd powszechny...:-/

    Brak pokory w połączeniu z potrzebą dominacji to jest masakryczna mieszanka.;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O to właśnie tu chodzi, o utrzymanie pewnych ważnych konwencji debaty publicznej. Z tym, że ta konwencja nigdy nie powstanie "oddolnie", ona musi być wyborem elit politycznych. Komuna zakwestionowała potrzebę takiej konwencji, co było logiczne, bo komuna po prostu nie dopuszczała żadnej dyskusji. Więc Siwak mówił jak pod budką z piwem, a Moczar jak na przesłuchaniu w UB.
    Niedobrze się stało, że to wciąż jeszcze pokutuje. Język, sposób wypowiedzi, poziom metafor, to wszystko ma znaczenie. Powinniśmy konwencję dyskusji odbudowywać, bo ona jest sama w sobie formą języka, równie ważną jak słowa i zdania (niekiedy nawet ważniejszą).
    Zamiast tego lekceważymy ją, traktując ją jako jeszcze jeden rodzaj dekoracji - sposób myślenia, który u nas akurat utrwalała komuna.

    OdpowiedzUsuń
  7. +Marlow

    Co prawda, to prawda konwencja dyskusji jest do restauracji.:-)
    Zdrówko!

    OdpowiedzUsuń
  8. BBC zajmowała się tym tematem: "When can you speak ill of the dead?" http://news.bbc.co.uk/2/hi/8170429.stm. Nie sądzę,by zasada de mortuis nil nisi bonum obowiązywała zawsze wobec każdego. Natomiast nam zmarł wybitny reżyser klasy światowej i ględzenie przy tej okazji prof. Legutki, usiłującego zdeprecjonować pozycję i znaczenie A. Wajdy, jest wręcz chorobliwe. Wygląda na zawiść, ale przecież Legutko żadnych filmów nie robił. A. Wajda i Legutko nie byli też bezpośrednimi przeciwnikami na żadnym polu. Zmarły reżyser był jedynie przeciwnikiem formacji politycznej profesora. Dla mnie to nieprawdopodobne, by utytułowany człowiek wyrażał niechęć stada do osoby zmarłej. Może któryś mu podobny list napisze do św.Piotra by, pod żadnym pozorem. nie przyjmował twórcy do nieba?

    OdpowiedzUsuń
  9. Swoją drogą, tekst świetny. Zwłaszcza podoba mi się użycie języka polskiego mieszanego do opisu zjawisk polityczno - kulturalnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wprawdzie nie jestem całą sprawą wstrząśnięty, ale jestem cokolwiek zmieszany...
      :-/
      A taki list, to sam napiszę. Trzeba zadbać z góry (from the mountain, jak mówią nasi w Londynie) o dobre towarzystwo.
      Po tym, jak rzecznik Watykanu uznał za konieczne sprostowanie pogłosek, iż psy także idą do nieba i oświadczył, że w żadnym wypadku i absolutnie nie, to już chyba ludziska tylko przez pomyłkę tam trafiają i z zaciągu, a, i jeszcze oczywiście Tomasz Terlikowski. Więc jak mówię, trzeba zadbać...
      ;-)

      Usuń