...czyli lewak, czym jest, i jak nim wyrafinowanie pogardzić.
Dyskusje z lewactwem są jałowe, tym bardziej z tym fanatycznym, o czym przekonała mnie ostatnio Amanda. Ku ostrzeżeniu czytelników, i z myślą o zachowaniu ich zdrowia psycho-dysputatywnego postanowiłem więc czym prędzej zapodać czym jest lewak, by nikt już w dyskusje takie nie musiał się wdawać.
LEWAK - DEFINICJA HISTORYCZNO-SZTUCZNA
Lewak (tfu!) inaczej, za przeproszeniem, main-gauche lub, jeszcze gorzej, mancina, to stosowany od średniowiecza, a popularny w okresie renesansu i baroku rodzaj puginału (jak unijne lewactwo nazywa takie fikuśne majchry służące im do skrytoubójczego mordowania prawdziwych patryjotów). Od renesansu lewak towarzyszył rapierowi lub szpadzie, trzymany w, wstyd powiedzieć, lewej ręce - stąd nadana mu, ku przestrodze, nazwa "lewak".Lewak miał stosunkowo szeroką, dwusieczną głownię (tak lewactwo nazywa to coś długie, łostre i szpiczaste) zazwyczaj o przekroju romboidalnym (romboniewiadombo!).
Lewak hiszpański, pocz. XVII w.(?), fot. aukcyjna.
Dłoń szermierza zabezpieczał duży jelec krzyżowy (znaczy, takie cuś w na Krzyż, pod tym czymsiś długim i szpiczastym), niekiedy, w tradycji baselarda (nawet nie pytajta... sodomia i bazylia!), zastępowany jelcem półksiężycowym - w ukrytej opcji muzułmańskiej! Częstym uzupełnieniem jelca był osłaniający palce stalowy kosz.
Lewaków używano w Europie Zachodniej (wiadomo!), w rozwijanych w Hiszpanii, we Włoszech i we Francji technikach szermierczych, w których walczono trzymając w prawej ręce rapier (później szpadę), w lewej lewak. Lewak służył głównie do parowania ciosów rapiera, ale mógł być także stosowany do wyprowadzania skutecznych kontrataków.
Walka przy użyciu rapierów i lewaków,
niemiecki podręcznik szermierki, ok. 1590.
Wariantem lewaka była spezzalama (już my znamy te lewackie salamy!), z krótką, bardzo ciężką i ząbkowaną głownią, która miała przełamywać ostrze przeciwnika. Innym wariantem był trydent, w którym puginał rozdzielał się w trzy głownie (tak, tak, trzy takie łostre i szpiczaste ma, p****ło ich chyba...), rozkładane prostym mechanizmem sprężynowym.
Francuski trydent renesansowy,
Muzeum Renesansu, Château d'Écouen k. Paryża.
W Polsce lewaki były oczywiście rzadkie, gdyż na szczęście nie byliśmy jeszcze w potwornej, chroniącej złych muzułmanów, Unii Europejskiej. Bo przecież nie dlatego były rzadkie, że puginał jest mniej przydatny dla szermierza walczącego szablą, a więc stosującego raczej obszerne cięcia po łuku, niż pchnięcia w linii prostej charakterystyczne dla rapiera i szpady.
Ashley Valentine, instruktorka szermierki scenicznej
w Amerykańskiej Akademii Musicalu i Filmu,
demonstruje techniki szermierki rapierem i lewakiem.
DEFINICJA PATRIOTYCZNA
(wg Nonsensopedii, wydanie poprawione i uzupełnione)
O tym, kto jest lewakiem, decydują wybrani posłowie PiS i członkowie młodzieżówek partii takich, jak: UPR, KNP, KORWiN, RK i RN oraz komentatorzy pod artykułami na stronach typu Onet.pl. Lewakami możesz nazywać swobodnie następujące osoby:
- polityka z krajów Unii Europejskiej albo każdego innego polityka, który wypowie się krytycznie w sprawie Polski pod rządami PiS;
- każdego zwolennika współpracy z Europą Zachodnią, Wschodnią, Północną i Południową (z wyłączeniem Węgier);
- osobę o bezpośrednio lewackich poglądach: (socjalistę, komucha, anarchistę, anarchokomunistę, socjalkomunistę, anarchosocjalistę, masona itp.);
- papieża Franciszka
Typowy lewak (dla niepoznaki, w centrum)
- żyda – każdy jest lewakiem; jednocześnie wcale to nie przeszkadza innemu stereotypowi, że Żyd to potencjalny wyzyskiwacz i drapieżny kapitalista;
- muzułmanina, zwłaszcza imigranta (wybrani muzułmanie-artyści mogą zostać w drodze wyjątku wyłączeni z tej kategorii)
- red skinhead – w wielu kręgach opijających kraj i walczących z nadmierną różnorodnością rasową skinheadów uważa się, iż takie coś nie istnieje (w odpowiednie miejsca wstaw przecinek);
- wnuczka byłego esbeka lub innego funkcjonariusza z lewackich czasów;
- hippisa;
- geja;
- lesbijkę;
- pedofila;
- kogoś, kto wyraża się niepozytywnie o Ich Ekscelencjach Januszu Korwin-Mikke i Jarosławie Kaczyńskim;
- kogoś, kto pozytywnie wyraża się o przeciwnikach Ich Ekscelencji JKM i JK
- kogoś, kto wyraża się pozytywnie o muzułmanach;
Inny typowy lewak (dla niepoznaki, z prawej)
- antykapitalistę;
- kapitalistę;
- kosmopolitę;
- kosmitę;
LUFO - Leftist Unidentified Flying Object
(Lewak nie z tej ziemi)
- ekologa;
- transseksualistę;
- ateistę;
- murzyna;
- feministkę;
- aborcjonistę;
- abolicjonistę
- Tinki Łinkiego;
- Bolka i Lolka
Rozpasane lewactwo buduje zamki na piasku.
- kogoś, kto nadużywa słowa „stereotyp”;
- kogoś, kto sceptycznie podchodzi do teorii o światowym spisku
- kogoś, kto nie zwalcza szczepionek
- narkomana;
- moderatora for internetowych usuwającego posty aktywnych prawicowców, w których, w sposób kulturalny (ty ch… ty s…nu itp) określają swoich przeciwników politycznych;
- czasami zalicza się do lewaków nazistów, faszystów itp., jeśli się z nami nie zgadzają (zob. niżej);
- każdego, kto się z tobą nie zgadza (ten punkt dotyczy zwłaszcza portali internetowych).
Prawdziwi patrioci ku serc pokrzepieniu, a lewacy ku trwodze, pełną wersję hasła obowiązkowo przeczytają TUTAJ
LEWAK W LITERATURZE
W literaturze lewactwo przedstawiane jest zazwyczaj w postaci wyrodnych wyrodków podejrzanego pochodzenia, wyśmiewających przywódców, tudzież w ogóle wszystkich lepszych od siebie, i zgodnie ze swym zboczonym charakterem preferujących lewatywy (tak nazwane od chorych preferencji lewactwa) zamiast zaszczytnej śmierci w służbie JCM, JKM, JK, PK i innych Wielkich Skrótowców. Satyrą na lewactwo jest znana powieść brata Czecha, Przygody Dobrego Wojaka Szwejka.— Posłusznie melduje, panie oberarzt — ozwał się cichy głos z łóżka przy oknie — że już jestem zdrów. Już w nocy zauważyłem, że nie mam duszności.
— Nazwisko?
— Kovarzik, melduję posłusznie, mam dostać lewatywę.
— Doskonale, lewatywę dostaniecie jeszcze na drogę — zadecydował doktor Grünstein — żebyście się nie skarżyli, że was tu nie leczono. Tak, a teraz wszyscy chorzy, których wymieniłem, marsz za podoficerem, żeby każdy dostał, co mu się należy.
I każdy dostał porcję rzetelną, według przepisu. Podczas gdy niektórzy starali się wpłynąć na wykonawcę rozkazów prośbami czy nawet wygrażaniem, że też pójdą między sanitariuszy i że każdy może potem wpaść w ich ręce, Szwejk trzymał się dzielnie.
— Nie oszczędzaj mnie — mówił do swego kata dającego mu lewatywę — pamiętaj o swej przysiędze. Gdyby tu leżał nawet twój ojciec albo własny brat, dawaj im lewatywę bez mrugnięcia. Pomyśl, że na takich lewatywach spoczywa Austria, a zwycięstwo będzie nasze!
Szwejk i dwa pedały, czyli lewactwo w natarciu!
LEWAREK
Inaczej lobbysta. Reprezentant knowającej, lewackiej grupy nacisku. Uwaga, nasi lobbyści nie są oczywiście lewarkami, ani nawet lobbystami, tylko zatroskanymi patriotami.CZARNA POLEWKA
W sarmackiej polszczyźnie terminem tym określa się promurzyńskie lewactwo okupujące przydzielone im psim swędem urzędy gminne, na które nie zasługują, i robiące sobie jaja z poważnych oświadczyn rodowej, patriotycznej szlachty zalewającej robaka.UWAGA KOŃCOWA
Przymiotnik "fanatyczny" dodajemy gdy lewak, w sposób charakterystyczny dla swojego gatunku, szczególnie upierdliwie wskazuje oczywiście nieistniejące, rzekome niejasności w naszym argumentowaniu. Zastosowanie konstrukcji "lewactwo fanatyczne" automatycznie kończy dyskusję i eliminuje potrzebę przedstawienia jakichkolwiek innych argumentów.Pozdrawiam wszystkich, na prawo i na lewo!




Od dłuższego czasu starałem się odsunąć od siebie podejrzenie o lewactwie M. Kopernika. Przed nim Słońce okrążało Ziemię i to była święta prawda. A on co uczynił? Nawiasem: podobno pewien prawicowy instytut przeprowadził badania, które miały wykazać oczywistą wyższość prawaków nad lewakami. Niestety, wyniki utajniono... Pozdrawiam Cię z lewa w nocy!
OdpowiedzUsuń@Henryk Akurat trafiłeś na dodatek pozaziemski. Po ostatniej deklaracji Qielicha poczułem się w obowiązku uzupełnić fotki lewactwa, przy okazji demaskując LUFO - Leftist Unidentified Flying Objects!
OdpowiedzUsuń;-)
Wydaje mi się, że przykładnym przykładem nielewaka jest Koziołek z Pacanowa.
UsuńSprawa w toku. Mamy tu w archiwum zdjęcie, z którego pan Koziołek musiałby się najpierw wytłumaczyć...
Usuń[IMG]http://i.imgur.com/84WgdTC.png[/IMG]
Myślę, że najbardziej pewny byłby jednak Krokodyl Gienia.
;-)
@Marlow The Dog , @Henryk Rewelacyjne! Alf rządzi. Pytanie czy mogę to wrzucić na TOKu? Tam też było o Lewakach....
OdpowiedzUsuńCzasami próbujemy powiedzieć, że jesteśmy kosmitami ale nikt nie chce nas słuchać:
https://www.youtube.com/watch?v=aAKQNezkZEE
:)
@Qielih Wrzucaj Waść, gdzie masz życzenie!
Usuń[IMG]http://www.catastrofico.com.ar/varios/emoticones/bizarros/alf.gif[/IMG]
Aż mnie podkusiło, żeby napisać trzy zdania.
OdpowiedzUsuńPrzypadek kliniczny. ;)
Chyba nie da rady, dziś w klinice akurat starczy miejsca dla opcji przeciwnej...
Usuń:-(
+Marlow
OdpowiedzUsuńA mnie najbardziej odpowiada definicja lewactwa (lewaka) według profesora Wolniewicza ...
"Próba poprawiania, ulepszania, świata, nieliczenia się z realiami natury ludzkiej. Są ludzie którzy sobie wymyślili, jak ten świat należy urządzić, jak należy nas uszczęśliwić, gdyż nie jesteśmy dostatecznie szczęśliwi, więc niedostatecznie wolni jestśmy, niedostatecznie równi, albo niedostatecznie multikulturalni, czy niedostatecznie europejscy. I nas trzeba ulepszyć. Po prostu. Otóż lewactwo, to jest właśnie taka próba nieliczenia się z naturą ludzką. Na przykład z taką kwestią czy my sobie życzymy ulepszania".
I teraz moja kwestia :nie życzę sobie ulepszania mnie przez lewactwo, a już szczgólnie, przez takie , komentujące jak wyżej.
Pozdrawiam.
Co też jest zrozumiałe.
UsuńBogusław Wolniewicz konsekwentnie deklaruje się jako marksista, nadal powtarzając tezę o "błędach i wypaczeniach" wartościowego systemu filozoficznego. ( Do dziś mam marksizm za składnik swojego poglądu na świat, co nie raz publicznie deklarowałem. 2010)
W praktyce wywodu materializmu dialektycznego, do której Bogusław Wolniewicz jest tak przywiązany, zarówno treść, jak i forma, ulegają dowolnym przemianom zgodnie z potrzebami "uprawdziwienia" teorii (albo "po słusznej linii", jak kiedyś w skrócie mówiono).
W naszym przykładzie taki wywód zaczynamy od tradycyjnej, skądinąd marksistowsko-leninowskiej, definicji "lewaka" (ktoś popierający skrajnie lewicowe teorie redystrybucji dóbr i organizacji społeczeństwa), a kończymy na jednym z wariantów wymienionych w Nonsensopedii i odpowiadających definicji Wolniewicza, wg. którego Jezus Chrystus oczywiście był lewakiem.
Przy takim rozmyciu z sensu nic nie zostaje, można stosować dowolny epitet wobec dowolnej osoby i w zależności od potrzeby można utrzymywać, że była to nagana, pochwała, albo niewinny żart.
Na mnie to nie działa...
_________________________
Poza kontekstem i wyłącznie jako ciekawostkę mam zagadkę dla pozostałych czytelników (Amanda z pewnością wie) - kto powiedział o twórczości Brunona Schulza:
To drugorzędny pisarz awangardowych dziwadeł. Jedyny powód pchania go przez panią Hall, a za nią przez premiera Tuska do kanonu lektur, to ten, że był Żydem. A zatem chęć rządu zadziałała tu, by się przypodobać lobby żydowskiemu.
????
[IMG]http://i.imgur.com/N0zRXdZ.jpg[/IMG]
Hmmm... Podpowiedź ma być? Proszę bardzo, ta sama osoba stwierdziła :
Trwające u nas od dziesięciu lat, lekko licząc, nachalne forsowanie kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje się już nie do zniesienia! Przynajmniej dla mnie, Bogusława Wolniewicza. Ta nachalność musi przecież wzbudzić reakcje i sprzeciwy, tak jak ten mój w tej chwili! Ale ufam, że ja nie jestem jedyny w Polsce, którego to razi.
__________________________
Pozdrawiam wszystkich!
Zupełnie nie wiem, jaką wartość do dyskusji wnosi deklaratywne rozgraniczenia na lewaków i "prawaków" (antonimem do lewicowca jest prawicowiec a co z lewakiem?).
OdpowiedzUsuńSłuchając prof. Wolniewicza można mieć nadzieję na poznanie jego własnych poglądów, co jest cenne nawet, jeżeli w wielu punktach się z nim nie zgadzam. A na co można liczyć w przypadku spotkania kogoś, kto "lewaka" z wpisu Marlowa zamienił na "lewactwo" i wali na oślep? A rapier gdzie?!
Czytając kiedyś autobiografie Dalajlamy XIV, byłem zszokowany jego fascynacją komunizmem i ChRL. Gdzie jest ta linia podziału na lewaków i "prawaków"? Wychodzi mi na to, że podział ten jest głęboki i przebiega dokładnie przez rowek między pośladkami.
W kolejności staram się odlewaczyć do poszczególnych komentarzy, więc trochę już odpowiedziałem wyżej.
UsuńPrzez 45 lat jedynie słusznej doktryny filozoficznej tak przywykliśmy, jako społeczeństwo, do fikcyjnego pseudodowodzenia rzekomej "jedynej słuszności", że strasznie trudno nam się z tego wyrwać.
Dla mnie Bogusław Wolniewicz jest właśnie przykładem wybierania sobie treści " à la carte". W logice może to być zabiegiem interesującym (choć chyba raczej w wersji Suszki, ale to moja prywatna, bardzo amatorska opinia), w życiu codziennym - musi prowadzić do zachwiania związku między znaczącym i znaczonym, tym samym praktycznie uniemożliwiając dyskusję. Nie da się do każdego stwierdzenia tworzyć obszernego kontekstu, w jakim chcemy je sytuować, nadawanie kontekstu ex post musi budzić podejrzenie retorycznego oszustwa. Ale też takie zachwianie, i towarzyszące mu oszustwa, były standardową praktyką wywodu materializmu dialektyktycznego.
Inaczej: można tworzyć na tej bazie interesujące równania logiczne, nie warto wprowadzać takich zabiegów do dyskusji.
Inna sprawa, że gdy antygrossowe "Żydzi nas atakują" można jakoś wyjaśniać (przy całej, ogromnej głupocie takiego uproszczenia), o tyle przykłady z mojej odpowiedzi do Amandy pozostają równie nieciekawe niezależnie od kontekstów, jakie usiłowalibyśmy im nadawać.
[IMG]http://www.workingbrain.net/Sad.gif[/IMG]
A bym zapomniał. Antonimem dla lewaka jest oczywiście prawiczek.
Usuń[IMG]http://www.emoticonhq.com/images/ICQ/wink.jpg[/IMG]
+Marlow
OdpowiedzUsuńJa nie napisałam, że zgadzam się z tym, co Wolniewicz mówi o Chrystusie,czy co mówi o twórczości Brunona Schulza, czy co mówi o Żydach w kontekście lobby, ale napisałam wyraźnie :"A mnie najbardziej odpowiada definicja lewactwa (lewaka) według profesora Wolniewicza". - Gdyż z pewnmi tezami Wolniewicza się zgadzam z innymi nie. I tak dla przykładu analizując jego ostatnie wypowiedzi ( rozmowy z Panią Stankiewicz) zgadzam się z profesorem Wolniewiczem w prawie 100% (nie zgadzam się z tym, że zagrożenie niesie RAŚ), poczynając od definicji lewactwa, poprzez zdefiniowanie KOD- jako klasycznego polskiego warcholstwa, nowej Targowicy, działającej za poocą i na rzecz "kompradorów" ("kompradorzy, figuranci (...) jakiś tam Petru (...)). Podobnie zgadzam się z opinią Wolnewicza o Izraelu - "nie jest krajem silnym, ale bardzo dzielnym, który wywalczył państwowość dla swego Narodu po 2 tysiącach lat. Ale gdyby nie to, że ma wsparce amerykańśkie, już by go nie było. Niczego nie ujmując jego armii, która jest warta podziwu"- aż po Smoleńsk i bujdy na ten temat , które puszcza w ruch Pani Stankiewicz "karygodne bujdy", posługując się oszczerstwem, (zamach na Prezydenta Kaczyńskiego ) co jest działaniem na szkodę Polski. Jak również, z tym, że błędem obecnego rządu jest podtrzymywanie atmosfery antyrosyjskiej.
Na marginesie, zgadzam się z odejściem profesora Woniewicza ze studia. Czasem to jedyne możliwe wyjście w sytuacji :)Dosłownie i w przenośni.
Wolniewicz czasem mówi sensownie - w profesjonalnej części swoich aktywności całkiem często. Publicznie jednak coraz częściej mówi coś po prostu bardzo głupiego.
OdpowiedzUsuńAkurat jego definicja "lewactwa" jest przykładem bardzo specyficznym, ale chyba ważnym dla zrozumienia retoryki Wolniewicza. Sformułowanie definicji jest w stylu "profesjonalnym" i może brzmieć przekonująco, ale gdy dokładniej przeanalizujemy treść, to okazuje się, że jest tak szeroka, iż zupełnie pozbawiona znaczeń, swobodnie obejmuje i Jezusa, i Baracka Obamę, choć jednocześnie, najwyraźniej, nie obejmuje pierwszych sekretarzy.
Krótko mówiąc, jego definicja pozwala na nazwanie lewakiem dowolnie przez nas wybranego przeciwnika. Jest pozbawioną znaczenia inwektywą w stylu pani Dulskiej, która to defnicja wprawdzie unika wulgaryzmów, ale tak naprawdę nie różni się od spotykanego niekiedy na forach, tradycyjnego "ty ch*** zbolały!" Szczerze mówiąc, z dwojga złego chyba wolę to drugie, bardziej prymitywne, ale w sumie uczciwsze; znaczeniowo jest tym samym, jednak przynajmniej nie próbuje maskować fustracji spowodowanej brakiem argumentów.
+Marlow
OdpowiedzUsuńWiesz, to zależy od tego, co z definicji lewactwa Wolniewicza uznasz za jej istotę. Ja uznaję zdanie :"
"Próba poprawiania, ulepszania, świata, nieliczenia się z realiami natury ludzkiej". W naturę ludzką wpisana jest różnorodność również woli. Lewactwo rozumiem, jako rodzaj dyktatury sprawowanej przez mniejszość. Przykład - kanclerz Mekel w ramach ulepszania świata, zaprosiła niegraniczoną ilość migrantów, nie licząc się z tym, że było to działanie wbrew woli nie tylko niemieckiego społczeństwa, ale również społeczeństwa europejskiego. Przyczyni się to do demontażu Unii, projektu tworzonego wysiłkiem wielu państw przez lata. Zatem lewactwo to lansowanie szalonych koncepcji mniejszości w imię szczytnych ideałów na koszt całej społeczności. Czy w ramach takiej definicji mieści się Chrystus? Nie. Dlaczego?Uszczęśliwianie - tak, ale przy udziale wolnej woli (zatem bez narzucania swojej woli, jako jedynej i słusznej: "Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku"). Chrystus nie był ani socjalistą (aby spełnić ten warunek to powinien odczuwać co najmniej wrogość do bogatych- jak Marks i powinien uważać, że wszyscy powinni otrzymywać takie samo wynagrodzenie za tą samą pracę, a z przypowieści to nie wynika )- ani nie był lewakiem. Barack natomiast idealnie pasuje do pojecia lewak. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.:)
Brak odpowiedzialności za własne społeczności w imię ratowania innych, będzie miał jeszcze dalsze konsekwencje. Dzisiaj wypowiada się na ten temat general Pruszyński :"W rozmowie z Onetem generał brygady przypomina też, że w związku z wydarzeniami w Kolonii i wieloma innymi incydentami, Szwecja rozważa wydalenie od 60 do 80 tys. imigrantów, których wnioski o przyznanie azylu zostały odrzucone. Poinformował o tym minister spraw wewnętrznych kraju Anders Ygeman. Podkreśla, że zamiary Szwecji i Niemiec dotyczące zmiany polityki migracyjnej mogą przynieść katastrofalne skutki w przyszłości. – Wydaleni imigranci będą tą sytuacją zniesmaczeni. Agresja z ich strony może zatem wzrosnąć. Wtedy dotrą do nich chociażby przedstawiciele tzw. Państwa Islamskiego, którzy w naturalny sposób będą mieli kandydatów do przeprowadzania różnych aktów terroru (...) - Uchodźcy powinni przyjąć nasze wartości, nasze zasady. To nie my mamy się do nich dostosować i muszą to zrozumieć". - Tyle fachowiec, ale do tej pory lewacka polityka politycznej poprawności nie zakładała, że to chodźcy mają się dostosować, ale że rdzenni mieszkańcy Europy mają się dostosować do koncepcji, polegającej na uszczęśliwianiu przybyszów poprzez dostosowywanie się do ich obyczajów. :)
Pizesz: Lewactwo rozumiem, jako rodzaj dyktatury sprawowanej przez mniejszość.
OdpowiedzUsuńZ czego wynika nieuchronny wniosek, że w takim rozumieniu przykładem lewactwa mogą być także obecne rządy PiSu. To bardzo ciekawa koncepcja, ale jednak dla mnie wciąż mało przekonująca.
Żeby coś było istotą definicji, musi być w tej definicji zawarte. Jeśli dodajemy coś, czego w definicji nie ma, a co ma dla niej, naszym zdaniem, znaczenie, to nie jest istota definicji, tylko kontekst. Pisząc o "narzucaniu woli", którego w definicji nie ma, dodajesz - po fakcie - kontekst mający uzasadnić taki, a nie inny wybór obiektu etykietowania. Dokładnie o takim zabiegu retorycznym pisałem.
A w definicji tego nie ma z tej prostej przyczyny, że Wolniewicz zajmuje się sporami logicznymi na co dzień, więc bez problemu potrafi dostrzec oczywisty problem z takim kontekstem - zobacz początek mojego komentarza.
Stwierdzenie, że w definicji lewaka nie mieści się marksista, bo marksista to socjalista, natomiast mieści się w niej Barack Obama, mogę traktować wyłącznie w kategoriach humoru zeszytów. Nie mam pojęcia w jaki sposób Obama pasuje do pojęcia "lewak", więc oczywiście wymaga to wytłumacznia.
Inna sprawa, że "nie wymaga tłumaczenia" zbyt często zastępuje "nie da się logicznie wytłumaczyć".
To, co piszesz, że Chrystus nie był socjalistą - aby spełnić ten warunek to powinien odczuwać co najmniej wrogość do bogatych... w żaden sposób nie daje się obronić. Socjalizm nie postuluje wrogości, tylko równą redystrybucję wypracowanych zasobów, co dokładnie zgadza się z ewangelicznym zaleceniem: "idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!", i towarzyszącym mu ostrzeżeniem: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego".
Wreszcie, "nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knota o nikłym płomyku" nie pochodzi z ewangelii, tylko z proroctwa Izaajasza, i nie odnosi się do wolnej woli, tylko do miłosierdzia i współczucia, i tak jest konsekwentnie interpretowane, bo też
Ewangelie zajmują się głównie miłosierdziem i miłością bliźniego. Zaznaczając wyraźnie, że nie wolno wybierać sobie bliźnich.
+ Marlow
OdpowiedzUsuńNo zaskoczyłeś mnie, że wiesz, iż chodzi o Izajasza, ale zawiodłeś tym, że nie wiesz, że to było proroctwo dotyczące Mesjasza,- jego charakterystyka :)
Socjalści nie odczuwali wrogości do bogatych? To jak wytłumaczyć to, że po dojściu doa władzy pozbawiali ich majątków, więzili, wysyłali na ssyłki, zabraniali kształcenia się i zatrudniali w najpodlejszych zawodach? To nie chodzi tylko o to, co postulował socjalizm, ale i o to, co realizował poprzez działania swoich wyznawców.
Przypowieść bogatym człowieku tak naprawdę nie jest o pieniądzach, ale o szczęściu, którego pieniądze nie daja . Sorry :)
Barak Obama mieści się jak najbardziej w kategoriach lewaka, który przez całą swoją prezydenturę uszczęśliwiał demokracją Bliski Wschód, czego konsekwencji wszyscy teraz doświadczamy w postaci wygenerowania ISIS.
Narzucanie woli mieści się w definicji Wolniewicza, gdyż Wolniewicz mówi :poprawianie świata , ale bez liczenia się z realiami natury ludzkiej, - z taką kwestią - czy my sobie życzymy ulepszania- rozwija myśl. Zatem z wolą.Jeśli nie życzymy sobie ulepszania ( a większości nie życzymy sobie) to jest to działanie wbrew wolnej woli, wbrew woli większości. "Narzucanie woli" występuje wówczas, jeśli sobie czegoś nie życzymy. O tym mówi Wolniewicz i to jest jego definicja lewactwa. :)
1. Rozumiem, że nie budzi Twojego sprzeciwu uwaga o tym, że wg tak wszechogarniającej definicji spokojnie mogę nazwać "lewactwem" np. PiS. Cieszę się, że tu się zgadzamy.
Usuń2.Obama uszczęśliwiał demokracją Bliski Wschód?
Jeśli coś się Obamie w tej części zarzuca, to powodowane ekonomią skupienie polityki zagranicznej na rejonie Pacyfiku i brak zainteresowania Bliskim Wschodem. Jedyne rzeczywiście aktywne zaangażowanie USA w sprawy Bliskiego Wschodu za Obamy to współpraca wojskowa US w interwencji w Libii w 2011 - po wielokrotnych prośbach i namowach Sarkozego i Camerona. Czyli interwencja w Libii była lewacką konspiracją, w której lewak Obama współpracował z lewakiem Sarkozymi i lewakiem Cameronem.
No, to ostatnie, muszę wyznać, mimo wartości humorystycznych, zupełnie nie chciało mi przejść przez klawiaturę. Pozostawię wszak ocenę sensowności czytelnikom.
3. Piszesz:
...mnie zawiodłeś tym, że nie wiesz, że to było proroctwo dotyczące Mesjasza.
Ja zaś napisałem:
...proroctwa Izaajasza, i nie odnosi się do wolnej woli, tylko do miłosierdzia i współczucia, i tak jest konsekwentnie interpretowane, bo też Ewangelie zajmują się głównie miłosierdziem i miłością bliźniego.
Przykro mi, że cię zawiodłem, ale muszę zauważyć, że nic w moim komentarzu nie wskazywało, iż nie wiem, że cytowane proroctwo Izaajasza odnosi się do przyszłego Mesjasza. Przeciwnie, wyraźnie zaznaczam, że jest to odniesienie do ewangelii. Chyba, że jak z definicją lewaka, jest tu brakujący kontekst, o którym nic nie wiem...
4. Przypomnę, że atakując socjalistów i marksistów, atakujesz Wolniewicza. Nie, żebym go miał zamiar go bronić, proponuję po prostu zachowanie konsekwencji wywodu. Idąc tym tropem wkrótce dojdziemy do kuriozalnego "najbardziej odpowiada mi definicja lewaka, podana przez lewaka Wolniewicza".
Wolniewicz, mówiąc precyzyjnie, nie pisze o ulepszaniu "wbrew woli". Pisze o ulepszaniu, którym ulepszani nie są zainteresowani, inaczej mówiąc o swoistym "przemycaniu zmian". Obok wprowadzających zmiany jest mniej liczna grupa aktywnie im przeciwna, i największa grupa - obojętna wobec zmian. Problemem jest więc wyraźnie "przemożna potrzeba wprowadzenia zmian", niezależnie od postawy reszty społeczeństwa. To akurat nie jest głupia obserwacja, ale po co pakować do tego puste epitety?
Ale to tylko gwoli ścisłości, do której Wolniewicz niekiedy bywa przywiązany i zachowaniu logicznego porządku jego wypowiedzi. Nie mam nic przeciw twojej interpretacji, bardzo też możliwe, że przeceniam konsekwecję logiczną Wolniewicza, i faktycznie zgodziłby się on na założenie "wbrew woli". Wskazuję tylko na konsekwencję, którą ponownie wstawiłem na początku komentarza. Wg tak uniwersalnej definicji PiS to lewacy, Ruch Kukiza to lewacy. Lewakiem był Chrystus, i Franciszek też, oczywiście, jest lewakiem:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/m_franciszek_ubogi.html
(Ostrzegam czytelników: strony sieciowe Lewackiej Konferencji Episkopatu Polski)
[IMG]http://i.imgur.com/z59yffp.jpg[/IMG]
(http://robrogers.com/2014/10/17/gay-loving-socialist/)
+Marlow
OdpowiedzUsuńCo do polityki Obamy, to temat rzeka jest, nie tylko o Bliski Wschód chodzi rzecz jasna, ale nawet dzieci wiedzą (w USA) że jest lewicowcem, socjalistą, marksistą, ale dla mnie również lewakiem . Niektóre opinie na temat Obamy są nawet dla mnie szokujące, zwłaszcza, że sprawiają wrażenie teorii spiskowych wręcz. Jak wspomina go kolega z kółka marksistowskiego John Drew widząc w nim brata krwi :" „członka tej rewolucyjnej elity, która ukierunkuje ten kraj, kiedy nadejdzie rewolucja” (...) Obama „był tak naprawdę marksistą-leninistą. Wierzył, że istniała klasa rewolucjonistów, która zmieni cały nasz naród, rozdzieli majątek i ustanowi nowe mechanizmy kontrolujące własność prywatną”. Poza tym, szkoda, że Syrii nie zaliczasz do "Bliskiego Wschodu" - bo ja zaliczam. :)
Proroctwo Izajasza "nie odnosi się do wolnej woli tylko do miłosierdzia", no tak, ale wiesz wszystko zaczyna się od wolnej woli. Tam jest źródło również miłosierdzia. To jest taka oczywistość. Jest o tym znacznie wcześniej bo w Księdze Rodzaju.:) Wszystko oparte jest na wolnej woli. Również miłosierdzie.
Ja atakuję marksistów ? Gdzie? Wskaż proszę. Robisz zasadniczy błąd sądząc, że każdy lewak musi być marksistą. Pojęcie lewak rozumiem bardziej jako określiony typ mentalności. Odróżniam lewaka od lewicowca. Wolański był lewicowcem, a czy był lewakiem? Nie wiem. Może miał taki epizod w życiu, ale aktualnie lewakiem nie jest. Między lewicowcem a lewakiem jest różnica, którą każdy może nieco inaczej definiować. Wolański podał swoją definicję, mnie przypadła ona do gustu, zgadzam się z nią i tyle. Zgadzam się, bo inaczej niż Ty interpretuję jego słowa. Ty uważasz, że Wolniewicz sądzi iż lewackie ulepszanie jest zgodne z wolą, a ja uważam, że jest również wbrew woli:"otóż lewactwo to jest właśnie taka próba nieliczenia się naturą ludzką. Na przykład z taką kwestią, czy my sobie życzymy ulepszania". Zatem jeżeli ktoś sobie nie życzy lepszania to jest to wbrew woli. I teraz przykład,- jeżeli większość nie życzy sobie ulepszania Europy i Europejczyków poprzez goszczenie milionów migrantów, a jest do tego zmuszana, to jest to działanie wbrew woli większości, ale zgodne z wolą mniejszości o zapędach dyktatorskich. I to jest dla mnie typowo lewackie działanie. Mamy inne definicje lewactwa najwyraźniej. I tyle.
Z wymienionych przez Ciebie osób i partii do lewactwa nie zaliczam Chrystusa i Ruchu Kukiza.:) Co do PiS nie mam wyrobionego na razie poglądu, natomiast papież Franciszek w mojej opinii jest lewakiem, a przynajmniej próbuje nim być ;)
+Marlow
OdpowiedzUsuńJeszcze z potrzeby uzupełnienia...Dzisiaj publikacja wypowiedzi lewicowca Leszka Millera o (w mojej opinii lewaczce) kanclerz Merkel :"odpowiedzialność spadnie na Angelę Merkel, która zachowała się jak właścicielka Unii". - Zawieszając procedury azylowe i otwierając szeroko drogi do Europy dla imigrantów bez konsultacji z instytucjami UE i własnym parlamentem, doprowadziła do ciężkiego kryzysu o tragicznych skutkach" I dalej :" Europę zalewają imigranci, którzy wcale nie chcą się integrować. Chcą, żeby Europa dostosowała się do nich, nie odwrotnie. Ja tego pewnie nie dożyję, ale pan być może tak - może nadejść moment, gdy trzeba będzie walczyć z bronią w ręku na ulicach europejskich miast, żeby zachować naszą tożsamość. Na razie oglądamy budowanie konia trojańskiego na oczach zdumionych Trojan i w dodatku za ich pieniądze ".
Ta wypowiedź lewicowca Millera, to jest świetny przykład na działanie lewaków. Co w takich okolicznościach może zrobić szary człowiek - jak ja? Bezbronny wobec decyzji oszalałego lewactwa? Na początek jeszcze w tym roku zapiszę się na kurs strzelecki.
Zdrówko!
Dzieci amerykańskie wiedzą, że Obama jest lewakiem? Teraz rozumiem, skąd moje wrażenie, że to dziecinny pomysł...
Usuń"Rewelacje" pana Drew są dokładnie tej samej wartości co "rewelacje"pani Burbank, jakoby Obama miał uznać blogi za zagrożenie dla demokracji. Czytelnikom pozwolę sobie podrzucić:
http://75klicksarchiwum.blogspot.com/2015/03/idioci-nie-zagrazaja-demokracji-czyli.html
Nie zapominam o Syrii. Zaangażowanie amerykańskie w Syrii jest utrzymane na absolutnie minimalnym poziomie, tylko takim, by opinia publiczna nie mogła powiedzieć, że rząd Obamy nic nie robi. Ogranicza się ono do okazjonalnych bombardowań pozycji ISIS, dostaw sprzętu i broni małokalibrowej - głównie dla Kurdów. Dopiero jesienią ubiegłego roku, pod wpływem nacisków europejskich i wobec większego zaangażowania Rosji, Obama zgodził się na wysłanie grupy żołnierzy sił specjalnych. Na czym, konkretnie, ma tu polegać "lewackość"?
***
"Atakowanie" marksistów i socjalistów:
...po dojściu do władzy pozbawiali ich majątków, więzili, wysyłali na ssyłki, zabraniali kształcenia się i zatrudniali w najpodlejszych zawodach.
Uznałem, że można to nazwać atakiem, ale może i nie...
***
Robisz zasadniczy błąd sądząc, że każdy lewak musi być marksistą.
Określenie "lewak" wywodzi się z czasów Wielkiej Czystki, i oznacza marksistę, który przyjął postawę ekstremalną, stając się zagrożeniem dla ruchu marksistowskiego. "Lewaków", inaczej „ekstremistów”, albo "odchylnie lewicowe", odróżniano w ten sposób od grupy Bucharina, czyli "odchylenia prawicowego".
W latach 50 i 60 termin lewak powrócił we francuskiej politologii. Do trockistów dołączono wówczas maoistów i czerwonokhmerowców - jako "marksistowskich ekstremistów".
We właściwym znaczeniu tego terminu, nie każdy marksista jest więc lewakiem – to oczywiste - ale każdy lewak jest "marksistą, który zszedł na złą drogę".
***
Wreszcie konkluzja Twojego komentarza potwierdza wszystko to, o czym pisałem wcześniej.
Biorąc pod uwagę podobieństwa i różnice, łączące i dzielące wymienione postaci, można postawić dość oczywistą konkluzję. Wg twojej, a także - być może - wolniewiczowej definicji, "Lewak" to ktoś, kto powiedział coś, co nam się nie podoba. Jest to uniwersalny epitet - o czym cały czas piszę. I co najlepiej widać w zbyt rzadkich momentach, gdy mówimy o konkretach.
***
Strzelectwo to ciekawe hobby, ale moim zdaniem, w radzeniu sobie z egzystencjalnym niepokojem kurs logiki pomoże o wiele bardziej niż kurs strzelecki.
I z tym wnioskiem, pod rozwagę czytelników poddanym, pozostając,
Pozdrawiam Wszystkich!
+Marlow
OdpowiedzUsuńZ sondażu Harris Interactive z 2014 roku wynika, - 40% ankietowanych Amerykanów uważa, że Obama nie reprezentuje amerykańskich wolnościowych wizji i że jest dyktatorem, 22% uważa, że robi to co Hitler.
Obama w swojej książce tak napisał o swojej przeszłości :"Moi przyjaciele, to czarni aktywiści, studenci zagraniczni, mieszańcy, marksistowcy, profesorzy, feministki. Po nocach dyskutowaliśmy neokolonializm, eurocentryzm i Franza Fanona".
Minimalne zaangażowanie w Syrii. Jasne.W końcu to tylko dozbrajanie rebeliantów, a przy okazji ISIS. Podobnie minimalne, jak w Afganistanie, Pakistanie, Jemenie, Somalii. Obama zatwierdził działania na terenie suwernnych państw "minimalne" bo przy pomocy dronów. W czasie jego prezydentury- 59 ataków w 2009 roku, 118 ataków w 2010 roku, 70 w 2011... no i taki szczególik jak trzy lotniskowce stacjonujące na stałe na Bliskim Wschodzie. Doprawdy zaangażowanie na absolutnie minmalnym poziomie.
Ja nie pisałam o definicji lewaków z czasów "Wielkiej Czystki", ale o definicji według Wolniewicza. Nie napisałam nic takiego, że lewak , to ktoś , kto powiedział coś, co nam się nie podoba. To Twoja swobodna i zabawna nadinterpretacja moich przemyśleń.
Na szczęście cały czas jeszcze sama podejmuję decyzje dotyczące mojego życia, dlatego sama będę decydować, o tym, jakie kursy są mi niezbędne. I wszystkim tego serdecznie życzę, aby zawsze sami decydowali o sobie.
-I z tym wnioskiem, pod rozwagę czytelników poddanym, pozostając,
Pozdrawiam Wszystkich! :)
Nadal niestety nie widzę ANI JEDNEGO FAKTU który miałby dowodzić "lewackości" Obamy.
Usuń1. Pierwszy cytat jest dość humorystyczną interpretacją, i za tę odrobinę rozrywki szczerze dziękuję. Inna sprawa, że byłbym bardzo wdzięczny za link do Harris'. Ich wyniki zazwyczaj są online, ale tego akurat rankingu nie widzę.
George W. Bush miał znacznie gorsze wyniki rankingów - przeciwnicy też mówili o dyktaturze (cytując przy tym żart samego Busha).
Obama ma średnią 46% pozytywnej oceny dla całej kadencji, Bush miał tylko 30%, Clinton aż 55%(!). To średnie.
Najniższa pojedyncza ocena poparcia w kadencji Obamy to 40%. Najniższa pojedyncza ocena Busha to... 22%
Za każdym razem przeciwnicy podnoszą kwestię dyktatury, i w tradycji amerykańskiej dyskusji politycznej to nieuniknione.
Wg twojego rozumowania musiałoby to znaczyć, że George W. Bush jest o wiele bardziej lewacki od Obamy, a Clinton prawie dwa razy bardziej prawicowy od Busha. Ba, okazuje się, że Johnson (wojna w Wietnamie!) jest lewakiem (wyraźnie gorsze oceny od Obamy).
Lewak Johnson... Odrobina humoru, dobra rzecz.
2. Rozumiem, że nigdy w życiu nie dyskutowałaś o eurocentryzmie? I że nie znasz żadnego profesora-marksisty (bo w tym cytacie naprawdę mowa jest o profesorach-marksistach).
Obawiam się, że jeśli znasz profesora marksistę, i jeśli rozmawiałaś o eurocentyzmie, jesteś lewaczką...
O cholera, głupia sprawa, przecież powołujesz się na Wolniewicza, który cały czas twierdzi, że jest marksistą... I zdarzało ci się pisać o kulturze europejskiej... A nawet, jeśli pamięć nie myli, wspominać o kolonializmie...
Czy możemy mówić ci per "Droga Lewaczko"?
[IMG]http://www.socialphobiaworld.com/images/smilies/ironicsmile.gif[/IMG]
3.
1933-1938: Wielka Czystka i pojęcie lewaka.
Lata 50 i 60: Dyskusje politologów francuskich i to samo pojęcie lewaka.
2016: "lewak" wg Amandy, czyli każdy, kto się z nami nie zgadza...
Czytelnicy sami mogą ocenić kto i co nadinterpretowuje.
Z wnioskiem o tym by wszyscy decydowali o sobie się zgadzam całkowicie. Dodam, że życzę wszystkim serdecznie także tego, by nikt nie próbował na siłę naklejać im bezsensownych etykietek.
Co oczywiście nie jest wnioskiem, a życzeniem. Które to rozróżnienie wydaje się potwierdzać wyższość kursu logiki nad kursem strzeleckim.
Wszystkich, zwłaszcza znajomych z Bractwa Kurkowego,
Pozdrawiam Serdecznie!
PS. Dla bardziej dociekliwych czytelników:
http://www.history.ucsb.edu/faculty/marcuse/classes/33d/projects/media/AnalogiesUSPresHitlerMegan.htm
W związku z terminologią zaordynowaną przez Gospodarza,
OdpowiedzUsuńoczywistą oczywistością jest, że przytłaczająca większość mężczyzn, mając do wyboru między określeniem samego siebie jako lewaka albo przyznaniem się do bycia prawiczkiem, wybierze to pierwsze.
To by tłumaczyło istnienie lewaków tam, gdzie ich nie ma.
Otóż to. To, w gruncie rzeczy, propozycja kompromisowa!
Usuń;-)
+Marlow
OdpowiedzUsuńJest wiele opinii , że Obama jest lewakiem (http://www.newsmax.com/Newsfront/Dick-Morris-One-party-Nation/2014/09/24/id/596629/ ) i moja też jest taka. Czy to jednak znaczy, że nim jest i należy to udowaniać. (?) :) To problem historyków, którzy zajmą się oceną jego prezydentury w sposób profesjonalny. Tak, czy inaczej nie ma to już żadnego znaczenia,(kim jest Obama) gdyż następnym prezydentem będzie mój ulubiony populista i republikanin, Donald Trump, za którego zwycięstwo w wyścigu do fotela prezydenckiego USA trzymam kciuki i rzecz jasna, bardzo mu kibicuję. Jedynym problemem w mojej opinii jest ten, czy wybory nie zostaną przesunięte z powodu globalnego konfliktu militarnego. Ale ! - jak mawiają nasi południowi sąsiedzi :"Co se zpožděním není ztraceno". I tym optymistycznym akcentem , zdrówka życzę :)
+Amanda Zajrzałem na link. Widzę, że zdaniem Morrisa, Obama chce zmienić USA w kraj z dominacją jednej partii, taki jak Japonia, Taiwan, Argentyna lub Meksyk. Ma to tyle sensu, co stwierdzenie jednego z komentujacych, iż Japonia to wspaniały kraj, bo jest tam zakaz nauczania arabskiego...
Usuń(Mam nadzieję, że nikt z czytelników nie potraktował tego poważnie, ale na wszelki wypadek dodam: to kompletna bzdura. Język arabski jest wykładany na kilku uniwersytetach japońskich. Polski też.)
Tego typu ocena to problem (rzeczywiście, problem...) raczej fanów opcji politycznych, nie historyków. Ktoś, kto anachronicznie ocenia, czy któraś z postaci historycznych była "lewakiem", naprawdę nie może być nazywany historykiem.
Trudno powiedzieć, co byłoby gorsze dla Stanów - globalny konflikt militarny, czy rządy Trumpa. Na szczęście, oba te wydarzenia cechuje podobne prawdopodobieństwo wystąpienia.
Co i dla mnie, i dla części czytelników nie podzielających Twoich wyborów, może być optymistyczną puentą.
Pozdrawiam wzajemnie!
+Marlow Jednym ze sposobów na brak rzeczowych argumentów jest deprecjacja przeciwnika. Zręcznie posługujesz się tą techniką, zapewne lcząc na to, że większość osób czytających te komentarze nie ma pojęcia, o czym sobie dyskutujemy, pisząc. Osobiście nie mam nic przeciwko deprecjonowaniu mojej wiedzy politycznej, bo jest ona rzeczywiście powierzchowna, ale deprecjonowanie wypowiedzi w tym konkretnym przypadku Dicka Morrisa , byłego przyjaciela i doradcy prezydenta Clintona oraz uznanego dziennikarza, publicysty i autora książek jest, co najmniej zastanawiającą lekkomyślnością.:) Być może Twoja sugestia, aby poglądy Morrisa traktować jak "kompletne bzdury" wynika z tego, że jest on zwolenikiem republikanów i przeciwnikiem Clintonów a zwłaszcza Hillary Clinton.
OdpowiedzUsuńW mojej opinii, czasem warto zastanowić się nawet nad "kompletnymi bzdurami" zwłazcza, gdy wypowiadają je osby mający związki z ludźmi zatrudnianymi na najwyższych szczeblach władzy. :)
Książka Morrisa, o której mowa, zebrała ponad 60 % pozytywnych, a nawet entuzjastycznych (sądząc po komentarzach) ocen czytelników.Jak na bzdury to rzeczywiście wydawniczy sukces jest. :)
Miłego dnia ;)
UsuńMam wrażenie, że najlepszym sposobem na brak rzeczowych argumentów jest unikanie rzeczowych argumentów. Od początku dyskusji proponuję, by wspierać tezy faktami. Od początku też, zamiast faktów, słyszę "pewien pan powiedział" ("napisał"). W tej sytuacji jedyne co mogę zrobić, to przyjrzeć się prezentacji faktów w wypowiedziach owych "panów".
Skoro zaś panowie sami się ośmieszają, trudno mi poważnie traktować ich enuncjacje. Morris jest bardzo dobrym przykładem. Jego koronnym argumentem, zarówno w załaczonym filmie, jak i w tekście, jest rzekome dążenie Obamy do wprowadzenia w USA systemu japońskiego.
Jeśli ktoś jednym tchem łączy "lewactwo" i "japoński system polityczny", to mogę tylko zapytać, czy nie zapomniał pastylek na sklerozę.
Książka Morrisa, o której mowa, zebrała ponad 60 % pozytywnych, a nawet entuzjastycznych (sądząc po komentarzach) ocen czytelników.
Nie mylmy popularności z jakością. Kilka lat temu najlepszymi wynikami sprzedaży i najbardziej entuzjastycznymi ocenami cieszył się podręcznik odchudzania dra Dukana (obecnie pozbawionego prawa wykonywania zawodu, co oczywiście nie przeszkadza wielbicielom). Wydane w tym samym roku "Zaginione królestwa" Daviesa, jedna z najlepszych książek o historii Europy, nie miały szans na pierwszą dziesiątkę.
Druga sprawa to "entuzjastyczne komentarze". Czytając komentarze pod tekstem Morrisa, trudno nie odnieść wrażenia, iż najbardziej entuzjastyczne wygłaszają funkcjonalni idioci, w rodzaju piszącego, iż w Japonii "nie wolno wykładać arabskiego", "muzułmanom nie wolno modlić się w miejscach publicznych" etc. To najzwyklejsze kłamstwa, w dodatku śmiesznie łatwe do zweryfikowania.
Moim zdaniem, jeśli pod jakimś tekstem widzimy entuzjastyczne komentarze idiotów, to powinniśmy do takiego tekstu podchodzić z dużą podejrzliwością. Niezależnie od tego, jak bardzo podobają nam się postawione w nim tezy. Entuzjazm idiotów jest światłem ostrzegawczym - zawsze warto zwrócić na nie uwagę.
W mojej opinii, czasem warto zastanowić się nawet nad "kompletnymi bzdurami" zwłazcza, gdy wypowiadają je osby mający związki z ludźmi zatrudnianymi na najwyższych szczeblach władzy. :)
W mojej nie. Nasza ocena tekstu, czy tezy, powinna być merytoryczna - oparta na prezentowanych faktach i logice analizy, nie na odległości, jaka dzieliła autora od nocnika księżnej Diany R.I.P.
Ponownie proszę o dyskusję o faktach. Stwierdzenia "Iksiński powiedział" niewiele wnoszą do dyskusji, jeśli nie idą za nimi argumenty Iksińskiego, z którymi się zgadzamy i są jedynie stratą czasu, naszego i czytelników.
[IMG]http://photos.wikimapia.org/p/00/00/53/36/91_big.jpg[/IMG]
Meczet w Tokio.
+Marlow
OdpowiedzUsuńAle co Ty z tą Japonią znowu i muzułmanami. Ja nie o tym przecież !?:)To chyba nie jest najlepszy przykład ...
+Amanda
UsuńTo jest główny przykład, jaki pada w zlinkowanej przez Ciebie wypowiedzi Morrisa.
+Marlow
OdpowiedzUsuńNiemożliwe. :)Pomyliłam linki?!
+Marlow
OdpowiedzUsuńMam się zastanawiać, czy Clinton wybrał sobie doradcę zaspokajającego "funkcjonalnych idioów" ?! :)
+Amanda Nie pomyliłaś linków. Wartość tej wypowiedzi jest po prostu dokładnie taka sama, jak wartość nazywania Obamy "lewakiem".
OdpowiedzUsuńNad czym masz się zastanawiać, to już Twój wybór. Mnie nic do tego.
+Marlow
OdpowiedzUsuńZatem wróć.:) Napisałam :Jest wiele opinii , że Obama jest lewakiem (http://www.newsmax.com/Newsfront/Dick-Morris-One-party-Nation/2014/09/24/id/596629/ ) i moja też jest taka. W linku jest wiele różnych tez, ale mnie do przytoczenia wypowiedzi Morrisa zainspirowała ta:"If he can make it so that the only way you can get your healthcare is by being in with the right political party and getting that party to like you and getting favors done for you and getting the programs in place for you, then he'll have functional control over people throughout the country and add to that those who are into entitlements and food stamps, disability," - W której to frazie jest mowa o tym, że przynależność do właściwej partii da ulgi socjalne, w tym nawet kartki żywnościowe "- Wygląda znajomo? Kojarzy się z czymś z przeszłości?
Natomiast nie udało mi się znaleźć fragmentu wypowiedzi o braku meczetów w Japonii, dlatego uprzejmie proszę, abyś wkleił stosowny fragment, który być może umknął mi z powodu charakterystycznego dla mnie roztargnienia :)Z góry dziękuję i przepraszam za ewentualny kłopot.
@Amanda
UsuńDwa komentarze, dwie odpowiedzi. Pierwsza tutaj.
O, bogowie... Ciężka sprawa. To jest, obawiam się, wciąż ten sam problem, czyli braku informacji...
Przede wszystkim, spróbujmy to przetłumaczyć.
[Ten Obama] "Chciałby to zrobić tak, że jedyną możliwością uzyskania opieki zdrowotnej jest należenie do właściwej partii politycznej, sprawienie, by ta partia cię lubiła i by robiła ci różne przysługi, i załatwiała ci różne programy - wtedy będzie miał funkcjonalną kontrolę nad ludźmi w całym kraju, a tu jeszcze trzeba dodać tych, którzy otrzymują różne świadczenia, bony żywnościowe, renty zdrowotne."
To jest właśnie adresowane do czytelników, którzy mają, ujmijmy to delikatnie, nienajlepsze pojęcie o funkcjonowaniu różnych aspektów opieki socjalnej w USA, przede wszystkim tzw Obamacare. Jest to zwykłe kłamstwo.
Obamacare nie zmienił prywatnej struktury amerykańskich ubezpieczeń zdrowotnych, ani tym bardziej nie podporządkował jej którejkolwiek partii. Zmienił system finansowania kosztów opieki medycznej nieubezpieczonych - wśród nich zarówno czarnych mieszkańców gett, głosujących raczej na Demokratów), jak i buraczanych analfabetów z lasów i pustyń Pasa Biblii, głosujących raczej na Republikanów. Dotąd było tak, że ktoś, kogo nie było stać na ubezpieczenie (w USA wszystkie ubezpieczenia zdrowotne są prywatne), kiedy zachorował, szedł do szpitala oferującego usługi dla nieubezpieczonych, i był leczony w określonym ustawowo zakresie =jak najtaniej.
Jak sądzicie, drodzy czytelnicy, kto ponosił koszty ich leczenia? Superman? Myszka Miki?
Oczywiście podatnicy, czyli państwo amerykańskie, konkretnie rząd federalny i rządy stanowe. Wspólnie składały się na fundusze stanowe, z których wypłacano placówkom zdrowotnym zadeklarowane kwoty. O wysokości decydowały szpitale. Rząd federalny i rządy stanowe miały kontrolować rachunki szpitalne, co jednak słabo działało i powodowało wysokie koszty samej kontroli.
Obamacare wprowadza dwie zmiany.
- Pierwsza, najubożsi dostają dopłaty do zakupu najtańszych ubezpieczeń, ale są jednocześnie zobowiązani do ich zakupu -po groźbą opłat finansowych. Nadal pozostaje część osób, które nie pobierają żadnych świadczeń, i nie stać ich nawet na najtańsze ubezpieczenie z dopłatami (ok. $50 miesięcznie) - np. bezdomnych, najuboższych farmerów etc. Tu praktycznie nic się nie zmieniło.
- Druga zmiana, całkiem wolnorynkowa: fundusze ubezpieczeniowe zmuszone zostały do bezpośredniej konkurencji, poprzez zorganizowanie stanowych "giełd ubezpieczeń", na których łatwo można porównać ceny i usługi. (Firmy ubezpieczeniowe potrafią fantastycznie wręcz ściemniać relacje stawek i zwrotów).
Tak, dopłaty dla uboższych pokrywa państwo - czyli tak, jak wcześniej, ale koszt sprawdzania ewentualnych nadużyć przechodzi na firmy ubezpieczeniowe. Zasadniczym problemem są pierwsze lata (wg ogólnych szacunków - pierwsza dekada), kiedy praktycznie funkcjonują jednocześnie dwa systemy, stary i nowy.
Jedyna, ale i zasadnicza słabość projektu Obamy sprowadza się do niewystarczającego sfinansowania tego okresu. Dla porównania - bardzo podobny system już kilka lat wcześniej wprowadził w Massachusetts konserwatny, republikański gubernator Romney, ale z realistycznym uwzględnieniem źródeł finansowania. Efektem było zrównoważenie budżetu stanowego i pokaźna redukcja zadłużenia publicznego.
Jak to się ma do cytatu z Morrisa? W ogóle się nie ma, bo cytat ten jest efekciarskim kłamstwem, przeznaczonym dla większości Amerykanów, którzy działania Obamacare w ogóle nie rozumieją. O czytelnikach w Polsce nie warto nawet wspominać...
Pisząc odpowiedź zapomniałem o prośbie o trudny do znalezienia cytat. Otóż komentrze pod tekstem Morrisa są w dolnej części zlinkowanej przez Ciebie strony.
UsuńO Japonii i muzułmanach jest tam całkiem sporo - bo był to jedyny konkretny przykład w tekście.
Praktycznie KAŻDY z punktów poniżej wymienionych przez "Patriotę 2013" jest KŁAMSTWEM. Szczytem wszystkiego jest bezczelnie i prymitywnie zmanipulowana wypowiedź prof. Yagi:
http://members3.jcom.home.ne.jp/yagikumiko/English.html
Prawdą jest jedynie to, że w Japonii oczywiście nie obowiązuje sharia. Podobnie, jak prawo to nie obowiązuje np. w Turcji.Oczywiście, jeśli muzułmanin w Japonii - lub Turcji - chce prywatnie przestrzegać większości praw szariatu, które nie są sprzeczne z prawem danego kraju, to ma po temu pełną swobodę.
Newsmax to Stany, więc oczywiście zawsze znajdą się ludzie, którzy spokojnie odpowiedzą Patriocie, że to bzdura. Newsmax, w zgodzie z naszym Slalomem24, niekiedy odpowiedzi takie kasuje jako "hejt".
Oto przykład:
patriot2013 Trench • a year ago
Really????? Not strange, no Islam in Japan, and Islam is dangerous....
1) Japan is the only nation that does not give citizenship to Muslims.
2) In Japan permanent residency is not given to Muslims.
3) There is a strong ban on the propagation of Islam in Japan.
4) In the University of Japan, Arabic or any Islamic language is not taught.
5) One cannot import a 'Koran' published in the Arabic language.
6) According to data published by the Japanese government, it has given temporary residency to only 2 lakhs, Muslims, who must follow the Japanese Law of the Land. These Muslims should speak Japanese and carry their religious rituals in their homes.
7) Japan is the only country in the world that has a negligible number of embassies in Islamic countries.
8) Japanese people are not attracted to Islam at all.
9) Muslims residing in Japan are the employees of foreign companies.
10) Even today, visas are not granted to Muslim doctors, engineers or managers sent by foreign companies.
11) In the majority of companies it is stated in their regulations that no Muslims should apply for a job.
12) The Japanese government is of the opinion that Muslims are fundamentalist and even in the era of globalization they are not willing to change their Muslim laws.
13) Muslims cannot even think about renting a house in Japan .
14) If anyone comes to know that his neighbor is a Muslim then the whole neighborhood stays alert.
15) No one can start an Islamic cell or Arabic 'Madrasa' in Japan.
There is no Sharia law in Japan .
16) If a Japanese woman marries a Muslim then she is considered an outcast forever.
17) According to Mr. Kumiko Yagi, Professor of Arab/Islamic Studies at Tokyo University of Foreign Studies, "There is a mind frame in Japan that Islam is a very narrow minded religion and one should stay away from it."
+Marlow Napisałeś :"Moim zdaniem, jeśli pod jakimś tekstem widzimy entuzjastyczne komentarze idiotów, to powinniśmy do takiego tekstu podchodzić z dużą podejrzliwością. Niezależnie od tego, jak bardzo podobają nam się postawione w nim tezy. Entuzjazm idiotów jest światłem ostrzegawczym - zawsze warto zwrócić na nie uwagę". - odnosząc się do mojej uwagi o entuzjastycznych komentarzach na temat książki Morrisa, której jest współautorem (Power Grab: Obama's Dangerous Plan for a One-Party Nation), a tymczasem książka, której intelekt czytelników tak podejrzliwie traktujesz znalazła się na liście bestsellerów New York Times'a . Zapytam zatem znowu, czy (w tym przypadku, jak i pewnie innych) New York Times tworzy listy bestsellerów dla "funkcjonalnych idiotów"?
OdpowiedzUsuń+Amanda
UsuńOdpowiedź do drugiego komentarza.
Ten sam problem, czyli braku podstawowych informacji, ale, obawiam się, wyraźniej widoczny.
Lista bestselerów New York Timesa jest, jak sama nazwa wskazuje, listą najlepiej sprzedawanych książek w danym tygodniu. Ona NIE JEST nawet sporządzana przez NYT, ale przez stosowną agencję zajmującą się badaniami statystycznymi rynku księgarskiego, która stara się eliminować autorów opłacających hurtowe zakupy własnych książek. Nie do końca się to udaje, i wiadomo, że dziś wejście na listę bestsellerów w jednym tygodniu kosztuje miedzy 200 000 a 300 000 dolarów.
Na tę listę trafiła nie jedna, ale co najmniej trzy książki Morrisa, każda napisana wraz z żoną.
Największym przebojem była "Nadchodzą czarne helikoptery. Rząd ONZ i utrata wolności."
[IMG]http://i.imgur.com/NoYrqrO.jpg[/IMG]
Jedyne, co może zrobić NYT, chcąc zachować resztki godności, to przesunąć bardziej, hmm, "oryginalne" bestsellery do osławionej kategorii "Samodoskonalenie, porady małżeńskie i diety". Tam właśnie lądują dzieła państwa Morrisów, a spowodowanej tym faktem furii, pan Morris już kilkakrotnie dawał wyraz...
Zapytam zatem znowu, czy (w tym przypadku, jak i pewnie innych) New York Times tworzy listy bestsellerów dla "funkcjonalnych idiotów"?
Tak więc nie tworzy, a publikuje, i, tak, jak najbardziej są na tych listach także liczne książki dla funkcjonalnych idiotów. Poniżej dość charakterystyczny przykład, czyli wybór selfie Kim Kardashian. "Selfish", oczywiście trafiła na listę bestsellerów NYT.
[IMG]http://i.imgur.com/q8xs6Di.jpg[/IMG]
Zapytają może Czytelnicy, skąd w takim razie popularność "listy bestsellerów NYT". Otóż w każdym tygodniu, z długiej, publikowanej listy bestsellerów redakcja wybiera kilka pozycji, które zaopatrywane są w recenzje grona krytyków związanych z NYT. Te nieliczne książki, które uzyskały zdecydowanie pozytywne recenzje (bo są i negatywne, i obojętne), tworzą nieoficjalną, ale właściwą "listę New York Timesa" - na tej liście dzieła pan Morrisa jeszcze się nie znalazły.
Co oczywiście nie oznacza, że Morris jest idiotą. Przeciwnie, to całkiem inteligentny specjalista od marketingu, zwłaszcza politycznego. Tyle, że jak w wypadku każdego marketingu, celem nie jest przedstawianie obiektywnych obserwacji, ale sprzedaż produktu. Kiedyś pracował dla Clintonów, potem się pokłócili i teraz zwalcza Demokratów w ogóle, a Clintonów w szczególności - zarabiając na tym niezłe sumy. I oczywiście pisze dla zaplanowanej grupy odbiorców, podając im to, co chcą usłyszeć.
Jak miał kiedyś powiedzieć nasz własny odpowiednik Morrisa:
To lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud uwierzy
Bezrefleksyjna bezkompromisowość, czy bezkompromisowa bezrefleksyjność?
OdpowiedzUsuńSam już nie wiem, co gorsze. :(
Nadal nie wiem kto to "lewak" i dlaczego ów "lewak" jest taki zły...
Dzisiaj zmarł poseł na Sejm PRL, wychwalający posiłki serwowane więźniom w Oświęcimiu i negujący zbrodniczy cel zakładania obozów koncentracyjnych. Lewak, czy nie?
Podpowoedź: w obu przypadkach z pewnością kawał sk...
Lewactwo przytoczpne na początku dyskusji przez Amandę nie jest i nigdy nie będzie jakimkolwiek punktem odniesienia w ocenie poglądów kogokolwiek, bo to tylko pustosłowie do walenia nim adwersarzy po głowie...
Co zresztą Marlow doskonale skomentował swoim wpisem.
Cytaty nie zastąpią własnych (choćby niepełnych i nie zawsze trafnych) rozważań.
W roku bodaj 2005 abp Józef Życiński zabronił używania kierowanemu przez owego posła (wówczas bodaj senatora) lubelskiemu Klubowi Inteligencji Katolickiej przymiotnika "katolicki". Arcybiskup nie miał racji - najpierw należało usunąć z nazwy rzeczownik "inteligencja"...
UsuńZa to w Rzepie - po prostu laurka.
[IMG]http://pix.iemoji.com/sams33/0876.png[/IMG]
Marlow, w Rzepie laurka. Źródło laurki: "Radio Maryja". Jak przeczytałem, to mi mina zrzedła. Niedługo w szkołach dzieciaki będą wkuwać analizy kazań ks. Oko.
OdpowiedzUsuńTakie czasy. :(